poniedziałek, 24 lutego 2014

Uwaga!

Jestem z siebie dumna. Pomogłam zrobić koleżance bloga i mi wyszło. Czytaliście że Harry ma mieć ustawkę z Selincią? (Seleną Gomez) Jeżeli to prawda to ja tam do nich pojadę(Modest) i pozabijam. Pomożecie? Zmieniłam wygląd mojego blog, jak zauważyliście. No to tyle. Kolejny rozdział postaram się napisać w najbliższym czasie.
Buziaczki
Mrs. Styles

niedziela, 23 lutego 2014

rozdział 23

Drugi rozdział pisany na telefonie. Wrażenia opisujące w komentarzach.
______________________
,, Łączy cię coś z Harrym? Widziałam jak na niego patrzysz."
Tu mnie ma...
~~*~~
Nie wiedziałam co jej odpowiedzieć. Tak oficjalnie jeszcze ze sobą nie chodzimy. Wyznaliśmy sobie miłość. Więc w czym problem? No właśnie.
,, Nie wiem"
,, jak to? Nie rozumiem"
  Ja na jej punkcie też bym nie rozumiała. 
,, Wyznaliśmy sobie miłość. Ale to wszystko wydało się tak... chaotyczne. Napisał mi list w którym wyznał mi że mnie kocha. Tak mnie to wzruszyło że powiedziałam że też go kocham ale nie jestem pewna..."
,, w jakim sensie " nie jesteś pewna"? Albo się kocha albo nie."
   Gdyby to było takie proste.
,, ty nie znasz mojej historii. Ja miałam chłopaka, ale umarł. Nie będę się zagłębiała w szczegóły do tej pory boli mnie to gdy o tym mówię. Przeszłam straszną traumę po jego śmierci, bałam się przyszłości. Teraz boję się czy będę wystarczająco dobra dla Harrego. Co jeżeli..." Nie dane było mi dokończyć bo Pezz położyła mi palec na ustach żebym się zamknęła.
,, wyrzuć to sobie z głowy"
   Pokiwałam na znak akceptacji.  Zdjęła swój palec z moich ust.
,, Może chcesz pozwiedzać dom? Szczerze mówiąc to ja sama ledwo go ogarniam"
  Zaśmiała się, ale pokiwała głową. Wyszłyśmy z mojego pokoju i skierowałyśmy się do końca korytarza. Zajrzałyśmy do ostatnich drzwi na korytarzu ku mojemu zdziwieniu była to wielka hala a w niej fortepian. Pisnęłam ze szczęścia i podbiegłam do instrumentu. Przejechałam palcami po klawiaturze. Fortepian był nastrojony, co mnie bardzo zdziwiło. Spojrzałam jeszcze raz na klawiaturę. Przygotowałam się, położyłam dłonie na instrumencie i zaczęłam grać mój ulubiony utwór na fortepian. Dawno nie grałam. Perrie usiadła obok mnie na stołku przyglądając się moim zwinnym palcom. Przejścia nie były idealne ale też nie najgorsze. Po skończeniu grania utworu Pezz zaczęła klaskać.
,, Dziękuję" powiedziałam a moją twarz oblał rumieniec. ,, a ty coś umiesz?"
,, Nie tyle co ty"
,, przesadzasz, zagraj" rozkazałam.
,, Ale jedyne co umiem to prostą melodię która idzie tak..."  i zaczęła grać. Znam to. Można to zagrać na dwie ręce. A ze względu na to że znam akompaniament to dołączyłam się. Fajnie brzmi. Skończyłyśmy grać dumne z siebie. Dawno nie grałam. Tęskniłam za tym. Wyszłyśmy z pokoju z fortepianem i poszliśmy do pokoju na przeciwko. Co było w środku bardzo mnie zszokowało. W pokoju było...
__________________________
 Boże jestem niezadowolona z tego opowiadania zrobiłam to zbyt chaotycznie. Chciałabym zacząć pisać drugiego bloga konkretnie nie mam na niego pomysłu no ah he się postaram. O  raczej nie będzie na bloggerze, mówiłam wam wcześniej. Komentujcie, obserwujcie, czytajcie i co tam jeszcze chcecie.

sobota, 22 lutego 2014

rozdział 22.

Gdy wyszłam z łazienki zauważyłam Nialla już gotowego do wyjścia. Zgasiłam światło w łazience i wyjęłam telefon z tylnej kieszeni sukienek i zadzwoniłam po taxi. Wzięłam Nialla pod rękę i zeszliśmy na dół. Niall oddał kluczyk od pokoju w recepcji. Czekaliśmy na taksówkę jakieś pięć minut aż w końcu przyjedzie.
***
Weszliśmy do domu i do naszych uszu dotarł śmiech więcej niż dwóch osób. Chyba usłyszałam dziewczęcy śmiech. Zdjęłam w pośpiechu buty i podreptałam do salonu. Na kanale siedzieli chłopcy. Obok Zayna siedziała jakaś blondynka.  Miała na sobie kwiecistą koszulę i czarne skórzane legginsy.Wyglądała na miłą.  przywitałam się z dziewczyną. Okazało się że ma na imię Perrie i jest nową dziewczyną Zayna.  Gdy do salonu wszedł Niall każda para oczu zwróciła się na niego. On też nie znał Perrie.
,, a więc mój braciszku to jest Perrie, Nowa dziewczyna Zayna. Perrie" zwróciłam się do dziewczyny ,, to jest Niall mój kochany brat."
,, miło mi poznać" uśmiechnęła się blondynka przyjaźnie do Nialla. Odetchnęłam głęboko.
,, co oglądacie?" Zalałam po chwili"
,, szczerze mówiąc nie wiem. Prawie cały film chłopaki coś gadał lub  żartowaliśmy" zawitała się Perrie. Jest urocza. Ciekawe gdzie się poznali? Weszłam do kuchni i krzyknęła do Perrie czy chce coś do picia, jednak nie odpowiedziała tylko przyszła do kuchni i poprosiła herbatę z cytryną.  Zrobiłam dwie herbaty i poszliśmy na górę do mojego pokoju. Zaczęłam wypytywać Pezz o szczegóły jej związku z Zaynem m.in. jak i kiedy się poznali, odpowiedź na to pytanie mnie trochę zszokowała bo poznali się w szpitalu podczas mojego pobytu w nim.
,, Gdzie byliście na pierwszej randce?" Nie dałam jej spokoju.
,, Byliśmy w parku, złożył nas deszcz i Zayn się przeziębił i nie mieliśmy jak się spotkać. Ale wiem że go kocham a on mnie. Przeczucie. Teraz ja zadam pytanie"
,, Wall śmiało" odpowiedziałam z szerokim 
ufam meczem na ustach. 
,, Łączy cię coś z Harrym. Widziałam jak na niego patrzysz..."
Tu mnie ma... 


tU
                                     

czwartek, 20 lutego 2014

Rozdział 21

Po około dwóch godzinach oglądania filmu postanowiliśmy iść na spacer i przy okazji kupić maseczki na twarz. Żaryn ma jedną Ale powiedział że ona nie nadaj się do użycia, czy jakoś tak. Nie wiem nie słuchałam go gdy to mówił, włączyłam się na jego słowa, myślałam o słodkim Hazzusie który tak słodko spał w moim łóżku. A właśnie,  łóżko=najlepsza rzecz jaką mógł wymyśleć człowiek. Czasami lubię poleniuchować jednak nie potrafię leżeć bezczynnie, zwłaszcza że w domu jest piątka chłopaków którzy mają bujną wyobraźnię. Potknęłam się o nieustającą kamień. Upadła bym gdyby nie Zayn. Złapał mnie za ramiona podtrzymujące mnie przed upadkiem.
-Kurwa-wymamrotałam stając już prosto patrząc w oczy Mulata.
-Nie ma za co- skwitował z nutą sarkazmu.
-Ni to miałam na myśli- zaczęłam się bronić ,, chodzi mi o to, że już drugi raz w tym dniu się potykam"
-Spoko, czasami warto patrzeć pod nogi- zaśmiał się. Natknęłam coś nie wyraźnie, jednak on tego chyba nie usłyszał. Po chwili spacerku doszliśmy do sklepu z farbami. Na mój widok pracownicy uśmiechnęła się pogodnie. Chyba ucieszyło się że przyprowadziłam nowego klienta. Gdy doszliśmy do działu z farbami i maskami zagadnęłam do Zayna.
-byłeś już ?
-tak- szepnął zachrypniętym głosem.
 Nie chciało mi się ciągnąć tej rozmowy najwyraźniej oboje nie mieliśmy ochoty ciągnąć tej bezsensownej rozmowy. Oboje wzięliśmy po trzy maseczki i skierowaliśmy się do kasy.  Zapłaciliśmy i wyszliśmy. chciałam się znaleźć jak najszybciej w domu, porozmawiać z Harrym, sprawdzić co z Niall'em. Weszliśmy do domu w salonie siedział Harry a obok niego siedział blady ja ściana Louis i Liam. Podeszłam do Harry'ego i przywitałam go całusem w policzek tak samo jak resztę chłopaków.
-Chłopaki, widzę że wczoraj był nie zły melanż, skoro ledwo siedzicie-uniosłam brew do góry. Spojrzeli po sobie i znowu skierowali wzrok w moją stronę.
-Noo-odpowiedział Louis, wlepiając wzrok w reklamówkę z maseczkami w mojej ręce- co to jest?
-To maski- wyprzedził mnie Zayn.
-Po co ?-tym razem zapytał Liam.
-Bo malowałam po ścianach i ich nie miałam, musiałam używać mojej bandamki.
-Malowałaś ściany, przecież noc nie widziałem w twoim pokoju.
-Co robiłeś u niej w pokoju?-zapytał Zayn.
-Nieważne-odpowiedziałam wymijająco.
-To skoro tak to gdzie malowałaś?
-Na poddaszu.
-To my mamy poddasze?-zapytał zdziwiony Louis. Spojrzałam na niego rozbawiona.
-Tak, chyba musiałeś dość dużo wypić skoro nie pamiętasz pokoi w swoim domu.
-A no tak, sam zaprojektowałem strych.
   Roześmialiśmy się w niebo głosy.  Chłopcy uparli się żebym im pokazała co namalowałam. Pozwoliłam im ale uprzedziłam że ja nie idę. Po chwili zniknęli za drzwiami do hali. Poszłam do swojego pokoju rozpakować i schować maski w odpowiednim miejscu. Po schowaniu owych masek, postanowiłam wziąć prysznic. Wyjęłam ubranie na zmianę i weszłam do łazienki. Zdjęłam ubranie i weszłam pod prysznic. Ciepłe strumienie wody otuliły moją skórę. Każda kropla wody to dla mnie chwila ukojenia. Każde uderzenie kropli o posadzkę to muzyka dla moich uszu. Czysta wyszłam, niechętnie, spod prysznica i zaczęłam zakładać czyste ubranie. Rozczesałam włosy, zrobiłam lekki makijaż, umyłam zęby i wyszłam z łazienki. Podeszłam do łóżka i usiadłam na nim. Muszę zadzwonić do Niall'a kiedy przyjedzie. Wyjęłam telefon z tylnej kieszeni spodni i wybrałam numer do mojego brata.
Pierwszy sygnał. Cisza.
Drugi sygnał. cisza.
-Halo?- usłyszałam zachrypnięty głos mojego brata.
-Niall. Wszystko w porządku?-zapytałam. Bardzo się o niego martwię, jego głos brzmi jakby płakał.
-Nie.
-Przyjechać po ciebie?
-Tak.
-Dobra czekaj. A tak w ogóle gdzie jesteś?
Podał mi swój adres i rozłączył się Wrzuciłam telefon do tylnej kieszeni moich spodenek. Wzięłam małą torebkę i spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy. Zeszłam na dół gdzie zastałam chłopaków jedzących resztki z naszego obiadu.
-Gdzieś idziesz?-zapytał Liam.
-Tak, jadę o Niall'a. Chyba nie da rady przyjechać sama. A nawet jakby dał to i tak bym mu nie pozwoliła wydawał się roztrzęsiony rozmawiając ze mną przez telefon.-sięgnęłam po torebkę która położyłam na podłodze-Dobra pa.-krzyknęłam na odchodne i wyszłam. Zamówiłam taksówkę i byłam zmuszona na nią poczekać. Po pięciu minutach podjechała pod bramę.  Wsiadłam i powiedziałam adres pod który ma mnie zawieźć. Po około dwudziestu minutach w korku dojechaliśmy pod wyznaczony adres. Przede mną stał wielki hotel. Weszłam przez wielkie szklane drzwi i podeszłam do recepcjonistki. Jej tlenione blond włosy dobrze się zlewała z jej jasnymi brwiami.
-Dzień dobry-przywitała się radośnie.
-Dzień dobry. Szukam Niall'a Horana.
-A kim pani jest pan Horan nie życzy sobie nikogo widzieć.
-Jestem jego siostrą. Maddie Horan. Zadzwonił po mnie żebym po niego przyjechała.
-Dobrze. piętro drugie pokój numer 169.
-Dziękuję.
   Powędrowałam do pokoju Niall'a. Zapukałam kilka razy zanim ktoś mi je otworzył. W drzwiach stał Niall w kiepskim stanie. Miał potargane włosy i podkrążone oczy. Chyba nie przespał całej nocy. Nie czekając na reakcje Niall'a wparowałam do pokoju, zamknęłam drzwi i spojrzałam na Niall'a.
-Maddie-szepnął łamiącym się głosem. Nie mogłam znieść jego widoku i stanu więc go przytuliłam.
-Co się stało?-zapytałam nadal wtulona w niego.
-Ona mnie zdradziła...-wyszeptał w moje włosy.
-Co za...-nie wiedziała  jakiego słowa na nią użyć- szmata.
   Odsunął się ode mnie. W jego oczach mogłam dostrzec smutek. W kącie jego oka dostrzegłam również łzę. Po chwili się całkowicie rozpłakał.
-Niall nie płacz, bo zaraz ja się..- nie dokończyłam bo się rozpłakałam. Szlochaliśmy oboje wtuleni w siebie.
-Czemu płaczesz?-zapytał patrząc na mnie swoimi załzawionymi oczami.
-Bo ty mnie do tego doprowadziłeś.
-Widać mamy więcej wspólnego niż mi się wydawało-zaśmiał się.
 Przytaknęłam ze śmiechem.
-Przez ciebie się rozmazałam.-zaśmiałam się- muszę się ogarnąć w łazience. Spakuj wszystko jeżeli coś masz do spakowania.
-Ok.
  Poszłam do łazienki i poprawiłam makijaż.
_______________________________________________
Przepraszam że tak długo nie dodawałam ale dostałam nowy telefon i od dzisiaj będę na nim pisała więc od razu uprzedzam:
1. Zamiast myślników wypowiedzi bohaterów będę pisała w cudzysłowie.
2. Będzie większa ilość błędów (chyba)
3.W ogóle nie będzie zdjęć, bo nie mogę wstawić.
4. W ogóle nie będzie myślników.
5. Będę czasami pisała na komputerze i wtedy będę miała okazje wstawić zdjęcia gify itp.
6. Będą bardziej szczegółowe opisy ubrań które będą nosili bohaterowie tego ff.
 A terasz taka informacja. Jeżeli dobrze pójdzie to zmienimy ( ja i koleżanka)  wygląd tego bloga. Będzie wtedy założony na tumblr. Ale to nie jest pewne. To są tylko założenia. Dziękuję i komentujcie. Proszę. To dla was tylko kilka uderzeń w klawiaturę, ona naprawdę nie gryzie. Czekam na co najmniej 3 komentarze pod najnowszym postem.

niedziela, 9 lutego 2014

Rozdział 20

Gdy Mike już mnie odprowadził weszłam do domu i zdjęłam buty. Nie wchodząc do mojego pokoju, poszłam na poddasze. Otworzyłam drzwi by wejść po schodach, wchodziłam po schodkach z torebką z farbami. Otworzyłam małe drzwiczki i weszłam na poddasze. Pomieszczenie oświetlało słońce wpadające przez panoramiczne okno. Postawiłam farby i sobie przypomniałam że e wzięłam chustki. Zeszłam po schodach i przez halę z basenem ruszyłam do mojego pokoju. Gdy weszłam do pokoju Harry jeszcze spał. Weszłam do garderoby i podeszłam do szafki w której trzymałam chustki. Wyjęłam czerwoną bandamkę (bardzo je lubię i mam ich dużo-chyba we wszystkich kolorach). Weszłam do łazienki i przebrałam się w stary dres poplamiony już farbą. Koszulę w kratkę zawiązałam sobie na brzuchu nad pępkiem i zawiązałam sobie bandamkę na szyi żeby potem było mi wygodniej założyć ją na twarz. Wzięłam jeszcze aparat i telefon-posłucham muzyki. Zanim wyszłam pocałowałam jeszcze Harry'ego w policzek i wyszłam. Mijając drzwi do pokoju Zayn'a słyszałam że coś lub ktoś się przewraca. Zapukałam i nie czekając na odpowiedź weszłam. Na podłodze leżał Zayn. Podeszłam do niego, już nie spał. Kucnęłam przy nim i zapytała:
-Wszystko w porządku?
-Nie-mruknął- pomożesz mi wstać?
   Zaśmiałam się i pomogłam mu wstać. Gdy leżał już na łóżku usiadłam na brzegu i upewniłam się czy na pewno wszystko w porządku.
-Tak, po prostu nogi mi zdrętwiały od tego bezczynnego leżenia.
-Aha. Dobra ja będę na poddaszu, będę malowała ściany-oznajmiłam wstając z jego łóżka.
-To później przyjdę i zobaczę twoje malowidła-zaśmiał się. Pokiwałam głową i poszłam na poddasze. Włączyłam muzykę na telefonie najgłośniej jak się da, otworzyłam pędzle i puszkę farby. Najpierw zaczęłam malować wszystko co mi się kojarzy z tym miejscem. , gdy skończyłam  malować tą ścianę wzięłam się za spray'e. Zaczęłam pisać jakieś napisy na jednej ścianie, na drugiej zaczęłam rysować zwierzęta. Trzecia została czysta. Ogólnie fajnie to wyszło.Zwierzęta zawsze śmiesznie mi wychodziły na ścianach.
 Na jednej ścianie napisałam wielki ,, LOVE", na drugiej inne napisy, trzeciej-zwierzaczki. Wyłączyłam muzykę, pozbierałam spray'e (wzięłam jeszcze te z Mullingar) i musiałam wyjść bo bym się udusiła. Następnym razem kupię maseczkę. Otworzyłam okno na ile to było możliwe i wyszłam. W hali z basenem zaczęłam kaszleć. Zdjęłam bandamkę, wytrzepałam ją i powiesiłam ją na oparciu krzesła. Usłyszałam kroki na schodach więc się odwróciłam w ich stronę. Po schodach schodził Zayn, trzymał się kurczowo poręczy żeby nie upaść. Zaśmiałam się w duchu i pomogłam dojść do blatu w kuchni.
-Dzięki-podziękował.
-Proszę. Co chcesz na śniadanie?-zapytałam zaglądając do lodówki.
- Może płatki?-odpowiedział pytaniem na pytanie.
-Ok. To siedź ja ci zrobię-rozkazałam. Nie miał nic przeciwko. Chyba naprawdę mu strasznie zdrętwiały nogi. Sięgnęłam po płatki na górną półkę stając na jednej nodze. Kto je tam położył? Gdy już je dosięgnęłam, wyjęłam mleko z lodówki.
-Podgrzać? Najpierw płatki a potem mleko, czy na odwrót?-zapytałam szybko.
-Nie podgrzewaj, najpierw płatki a potem mleko-oznajmił spokojniej ode mnie. Zrobiłam mu płatki i położyłam miskę na blacie. Zaczął jeść.
-A ty nie chcesz?
-Nie, dziękuję. Około szóstej zjadłam kanapkę.-podziękowałam i kontynuowałam- oglądałam propozycje studiów.
-I na jaki kierunek się wybierasz?
-Prawdopodobnie medycyna lub fotografia. Ale dobre są medycyny. Jak medycyna to...-zamyśliłam się na jaki kierunek-chyba chirurg, może kardiolog...
-No spoko. A pokażesz mi ten pokój?
-Ok, chyba się już wywietrzył.
    Miałam taką nadzieję bo nie chciałabym żeby Zayn lub ja zostali uduszeni przez unoszące się opary farby w powietrzu. Odebrałam miskę Zayn'a i włożyłam do zmywarki. Tym razem szedł o własnych siłach i nogach. Doszliśmy na poddasze i zaczął oglądać pomieszczenie. Przy okazji tłumaczyłam mu co oznaczała każda ściana. Z napisem LOVE to, to że się zakochałam (nie powiedziałam mu w kim), ta z napisami to ogólnie moje emocje i bezmyślne bazgroły, a ta ze zwierzętami- kocham zwierzęta i chciałabym je kiedyś mieć.
-Czwarta została pusta bo nie miałam pomysłu i poza tym udusiłabym się tutaj.
-Spoko. Jak chcesz to potem razem możemy coś namalować.-zaproponował. Nie odrzuciłam jego propozycji wręcz przeciwnie-zgodziłam się i możemy zamalować ją z wszystkimi. Postąpił tak samo jak ja. Zgodził się. Zamknęłam okno bo potem zapomnę i wróciliśmy do kuchni. Poszliśmy oglądać telewizję.  Znaleźliśmy jakiś film i zaczęliśmy go oglądać.
_______________________________________________________________
Kto grał w flappy bird? JA już grałam doszłam do 11. Jutro idę na lodowisko z klasą nie byłam na nim od półtora roku lub dłużej.
DOCZEKAM SIĘ 3?

sobota, 8 lutego 2014

Rozdział 19

Maddie's POV:
Obudziłam się wcześnie. Harry jeszcze spał, więc nie budząc go wstałam z łóżka. Za oknem był półmrok. Uwielbiam taką pogodę. Wzięłam MP3 i książkę. Zeszłam na dół nikogo nie było. Zrobiłam sobie kanapkę z almette nalałam sobie sok pomarańczowy do szklanki (z miąższem-mój ulubiony). Wzięłam książkę, MP3 schowałam do kieszeni moich spodenek (plus w tych spodenkach od pidżamy to, to że mają kieszenie) i wyszłam na taras. Chłodne powietrze muskało moją skórą wywołując przy tym dreszcze. Na mojej skórze pojawiła się gęsia skórka. Potarłam dłońmi zmarźniętą skórę, myśląc że chociaż na chwilę się ogrzeję. Deski pod wpływem mojego ciężaru skrzypiały. Chyba naprawdę muszę iść na tą dietę. Słońce jeszcze całkowicie nie zawisło na niebie. Zacznę czytać dopiero jak będzie już całkiem widoczne i dawało jakieś lepsze światło przy którym mogłabym poczytać. Usiadłam na pomoście , nogi bezwładnie mi zwisały z pomostu. Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam MP3. Leciała moja ulubiona piosenka Ellie Goulding-your song, a potem jak na zawołanie druga-Lights. Bardzo lubię tą piosenkarkę. Chciałabym pójść kiedyś na jej koncert, bo jeszcze nie miałam tego zaszczytu. Z powodu że nie miałam ochotu na słuchanie jakiś tanecznych hitów ustawiłam żeby ,, Your Song" leciało cały czas. Za każdym razem albo ją nuciłam albo śpiewałam ją ze słowami. Spojrzałam na taflę lodu która była poruszana od czasu do czasu przez wiatr. Zaczęłam rozmyślać, przede wszystkim o studiach muszę w końcu wybrać kierunek. Najintensywniej myślałam o medycynie, jeszcze jakbym była w gangu to chłopcy nie musieliby się włóczyć po lekarzach. ja bym ich opatrzyła. MP3 się zacięła więc postanowiłam już niczego nie słuchać. Popatrzyłam jeszcze na wschodzące słońce, jak będzie już całkowicie widoczne, dopiero wtedy wstanę i pójdę poszukać ofert studiów medycznych. Po 10 minutach bezcelowego patrzenia się w jezioro wstałam i weszłam do domu. Weszłam po cichutku na górę do mojego pokoju żeby nie obudzić Harry'ego. Położyłam książkę i MP3 na biurku i wzięłam laptopa.
Zeszłam na dół do kuchni, postawiłam laptopa na wysokim blacie i usiadłam na krześle. Zaczęłam przeszukiwać wszystkie oferty. Mam jeszcze na uwadze studia fotograficzne. Ostatecznie znalazłam studia medyczne niedaleko w centrum Londynu. Ewentualnie jak będę chciała to pójdę na jakiś staż do magazynu cykać fotki "gwiazdeczkom", zawsze jakaś kasa jest. Wyłączyłam laptopa i postanowiłam zrobić małą przechadzkę po domu. Zaczęłam od drzwi które były za gankiem. Nacisnęłam klamkę a moim oczom ukazał się basen. Poczułam zawrót głowy, oparłam się o ścianę żeby nie upaść. Nagle przed moimi oczami ukazał się obraz jak stałam z Harrym w kuchni i robiliśmy naleśniki. Wysypałam mu na jego loczki mąkę a potem on mi całą miskę proszku. Później skończyło się na tym że wylądował w basenie. Kolejny zawrót głowy i powrócenie do rzeczywistości. Bez względu na zaistniałą wizję(?) Nie wiem jak to nazwać, postanowiłam iść dalej. Na końcu hali z basenem zobaczyłam kolejne drzwi, ruszyłam w ich stronę. otworzyłam je. Zobaczyłam schody wijące się na górę. Zaczęłam niepewnie wchodzić po schodach, za każdym krokiem na następny schodek skrzypiało stare drewno. Nie przejmowałam się tym. Gdy doszłam na samą górę otworzyłam małe drzwiczki które zazwyczaj prowadzą na poddasze. otworzyłam je z trudem-ale się udało. W ścianie było gigantyczne okno które ukazywało panoramę Londynu. Ściany były białe. Wreszcie będę miała gdzie malować. Na tą myśl na twarzy pojawił zadziorny uśmieszek. Miałam dość oglądania domu, poza tym chciałabym kupić spray lub farbę do malowania. Przydało by się odświeżyć ten pokój (?). Gdy byłam już w kuchni poszłam do pokoju po pieniądze żeby kupić spray i oznajmić Harry'emu że idę na zakupy. Ubrałam się w to, zrobiłam lekki makijaż i uczesałam włosy w niedbałego koka. Teraz muszę obudzić Hazzę i mu powiedzieć że wychodzę. Podeszłam do niego i złożyłam całusa na jego policzku. Mruknął coś niezadowolony, ale nie otworzył oczy.
-Harry idę do sklepu, przyjdę za jakiś czas.
-Mhm-mruknął i jeszcze bardziej otulił się kołdrą. Wstałam wzięłam torebkę i wyszłam zamykając dom na klucz. Droga minęła mi dość spokojnie, gdy byłam na zakupach z Niall'em pokazał mi sklepy z rzeczami takimi jak farby itp. Na szczęście był już czynny. Weszłam i od razu skierowałam się do działu ze spray'ami. Było pusto prawie nikogo nie było, tylko albo ktoś z obsługi albo ranne ptaszki- zresztą jak ja. Wybrałam trzy puszki spray'u i  puszkę garby- no i oczywiście pędzle. Skierowałam się do kasy. Zapłaciłam i wyszłam ze sklepu. Teraz było jasno. Świeże powietrze działało na mnie jak kilka kubków kawy. Zaciągnęłam się świeżym zapachem rosy i drzew. Prawie nikt tędy nie jeździ. Ruszyłam w stronę domu. Nagle potknęłam się o kamieńi upadłabym gdyby ktoś mnie nie złapał. Puszki ze spray'ami upadły. O mało co leżałabym tak jak one. Uff. Wstałam i spojrzałam na mojego "wybawcę". Przede mną stał chłpak trochę ode mnie wyższy, miał niebieski oczy. Wyglądał na 18-19 lat. Miał brązowe włosy. Na nogach miał bordowe rurki i białe vansy które się dobrze razem komponowały, jego bluza była cała czarna z białym nadrukiem ,, Bad Boy".
-Cześć, jestem Make.
-Cześć ja jestem Maddie. Dziękuję że mnie złapałeś-podziękowałam i zaczęłam się schylać by pozbierać produkty które upadły. Mike także się schylił i pomógł zbierać rzeczy do reklamówki.
-Będziesz malować grafiti na ławkach w parku?-zaśmiał się.
-Nie, w domu mam taki pokój gdzie chcę pomalować ściany spray'em, bardzo lubię to robić. W Mullingar robiłam tak u babci-no i po com mu mówiłam że mieszkałam w Mullingar? Tylko sobie pytań o przeszłość narobiłam. Od razu zaczął mnie wypytywać skąd jestem, co robię w Londynie i bla, bla, bla. kogo to obchodzi...
_____________________________________________
Piszę trochę chaotycznie, prawda? Ostatnio rzadziej dodaję rozdziały z przyczyn oczywistych m.in. mam mało czasu na napisanie rozdziału. Ciągle coś mnie odciąga, raz-nauka, dwa-nauka, trzy-spotkania. O czymś zapomniałam? A no tak...jeszcze nauka. A tak na serio siora blokuje mi laptopa i nie mam jak pisać. Wszystkie blogi które piszecie w komentarzach wiedzcie że ja je czytam.
CIĄGLE CZEKAM NA 3 KOMENTARZE...

piątek, 7 lutego 2014

Rozdział 18

Po obejrzeniu filmu Maddie powiedziała że jest zmęczona i idzie spać. Po jej wyjściu od razu wziąłem prysznic i poszedłem spać. W nocy obudził mnie krzyk. Wstałem na równe nogi. Na początku się trochę zatoczyłem z powodu osłabionych chwilowo mięśni. Wyszedłem na korytarz sprawdzić skąd dobiega krzyk. Jeszcze jeden ten sam krzyk. Pochodził z pokoju Maddie. Co jeżeli jej porywacz ją znalazł, i jeszcze z nią nie skończył? Lepiej mieć dobre myśli, chociaż jak można mieć dobre myśli gdy twoja miłość właśnie zostaje porywana lub gorzej? No właśnie.  Wbiegłem do jej pokoju. Leżała na podłodze i się motała. Nagle z jej ust wydostał się ponowny krzyk. Z jednej strony cieszyłem się że nikt nie wtargnął do jej pokoju i nie robi jej krzywdy, a z drugiej- jej krzyk boli mnie tak samo jak ją. Podszedłem do niej i zacząłem próbować ją budzić. Jednak nic nie pomagało. Krzyczałem jej imię próbując ją obudzić jednak nic. Nie pewny co mam zrobić po prostu ją przytuliłem. Przestała się już motać i krzyczeć. Chyba usłyszałem jej szloch. Nie wypuściłem jej z mojego uścisku, chciałem ją trzymać jak najdłużej i jak najbliżej. Pocałowałem ją w czubek głowy. Pociągnęła nosem. Odsunęła się ode mnie  tak że widziałem jej oczy.
-Dziękuję-wyszeptała patrząc mi w oczy. Kciukiem starłem jej łzę która samotnie spływałą po jej policzku.
-Co ci się śniło?-wyszeptałem trochę głośniej. Przez chwilę nie wiedziała co powiedzieć ale po chwili odpowiedziała:
-Widziałam tam dziewczynę ale stała do mnie plecami. Obok niej stał jakiś mężczyzna. Patrzył na mnie, tak... dziwnie.  Po chwili podszedł do mnie z nożem w ręku. Nie wiedziałam co robić chciałam uciekać. Jednak nie mogłam byłam tak jakby sparaliżowana. Nie mogłam krzyczeć, choć chciałam. Kucnął obok mnie i zaczął mówić okropne rzeczy...
-Jakie rzeczy?-przerwałem jej.
-chce mi zrobić krzywdę, miał już inne przypadki takich jak ja, postąpi tak samo jak z innymi.
   Widząc w jakim jest stanie, że jak powie jeszcze jedno słowo to się rozpłacze, przytuliłem ją. Nie chciałem więcej tego słuchać.
-Nie musisz nic mówić. Jestem z tobą i nic tego nie zmieni.
-Zostaniesz ze mną dopóki nie zasnę?-zapytała niepewnie.
-Dobrze.
    Położyliśmy się na łóżku. Maddie wtuliła się w mój tors a ja ją objąłem ramieniem. oddychała już spokojnie. Zasnęliśmy wtuleni w siebie.
_____________________________________________
Przepraszam że tak długo nie dodawałam ale nie miałam dostępu do lapka i nie miałam jak napisać. We wtorek mam urodzinki, tata kupuje mi telefon. Ale się cieszę. W komentarzach piszcie kogo najbardziej lubicie z 1D?
DOLICZYMY SIĘ DO 3 KOMENTARZY?

niedziela, 2 lutego 2014

Rozdział 17


Harry's POV:
Piosenka mi jakoś nie szła więc postanowiłem napisać list. Pisałem go z godzinę, no dobra może mniej. Po zapisaniu większości kartki, wyjąłem białą kopertę z szuflady w moim biurku. Schowałem ostrożnie kartkę żeby się nie pogniotła. Wstałem i podszedłem do drzwi i z mieszanymi uczuciami nacisnąłem klamkę. Uchyliłem drzwi tak żebym mógł wychylić głowę i sprawdzić czy ktoś idzie. Pusto. Chłopaki podobno są na jakiejś imprezie, a Niall u Emmy pewnie wróci jutro wieczorem. Wyszedłem na korytarz, podszedłem do drzwi do pokoju Maddie. Wsunąłem kopertę, zapukałem kilka razy i odszedłem do pokoju.
Maddie;s POV:
 Leżałam na łóżku tępo wpatrując się w sufit. Rozmyślałam nad tym co czuję do Harry'ego. Zawsze gdy jest w pobliżu czuję motyle w brzuchu. Jezu... ja się chyba zakochałam. Nagle do mojego pokoju rozległo się pukanie, podskoczyłam przestraszona i podeszłam do drzwi. Otworzyłam je lecz na korytarzu nikogo nie było. Zamknęłam drzwi, a moją uwagę przykuła biała koperta, kucnęłam i odwróciłam ją sprawdzając nadawcę, list był od Harry'ego. Nie wstając rozdarłam kopertę nie przejmując się ścinkami opadającymi na podłogę. Teraz liczył się tylko list i jego treść. A było w nim napisane:
Chcę ci powiedzieć że gdy cię poznałem poczułem coś do ciebie. Na początku nie wiedziałem co to może być. Lecz teraz już wiem...
Podczas twojego wypadku martwiłem się o ciebie jak o nikogo innego.
Chciałem Ci to powiedzieć w innej formie, no ale jak widzisz poetą nie jestem, nawet listu nie potrafię napisać.
Piszę ten list bo chcę ci powiedzieć że... Kocham Cię.
Kochany Loczek
Harry
Ps- jeżeli nie czujesz tego samego co ja- zapukaj w moje drzwi lub po prostu nie przychodź. A jeżeli tak-nie pukaj.
Po przeczytaniu tego listu łzy stanęły mi w oczach. Teraz też jestem pewna. Zostawiłam list na łóżku i pobiegłam do pokoju Harry'ego, nie zapukałam. Harry siedział na skraju łóżka, łokcie oparł na kolanach. Podtrzymywał rękoma głowę i patrzył na podłogę. Gdy zamknęłam za sobą drzwi podniósł powoli, spojrzał na mnie z nadzieją w oczach. Podszedł do mnie żwawym krokiem. Spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy, odetchnęliśmy głęboko. Uśmiechnął się szerzej.
-Kocham Cię-wyszeptał.
-Ja ciebie też.
   Zbliżył się do mnie nie pewny mojej reakcji. Nie mogą dłużej czekać, pocałowałam go.
(mimo że są inne postacie na gifie to on/e będą opisywały głównych bohaterów-przyp.autora).
Niespodziewanie Harry mnie podniósł. Naprawdę go kocham.
Oderwaliśmy się od siebie i ponownie głęboko spojrzeliśmy sobie w oczy. Postawił mnie na ziemi delikatnie.
-Nie mogłem ci tego nie powiedzieć-zaczął-chciałem żebyś wiedziała...-nie pozwoliłam mu dokończyć bo znowu go pocałowałam.
-Też Cię kocham-podsumowałam. Zaśmialiśmy się. Niespodziewanie zaburczało i w brzuchu. 
-chyba ktoś tu jest głodny...-zaśmiał się Harry. Co jak co ale głodna byłam. Pokiwałam główą-swoją drogą też zgłodniałem.
-To chodź masz ochotę na tacos?-zapytałam jak byliśmy w kuchni.
-Dobra tylko że ja robię-ostrzegł.
-Ale mam ci pomagać- zaczął wzdychać. Nie przejęłam się. Podeszłam do lodówki i wyjęłam potrzebne rzeczy. Po półgodzinie zajadaliśmy się tacos. Harry potrafi dobrze gotować. Po zjedzeniu tacos włożyliśmy brudne naczynia do zmywarki i poszliśmy do salonu oglądać telewizję bo jak na razie nie nic porobić. Poza tym uwielbiam spędzać każdą chwilę z Harrym.  W telewizji nie było nic ciekawego więc poszliśmy do pokoju Harru'ego obejrzeć coś na laptopie. 
-Co chcesz oglądać?-zapytał przeglądając płyty- mam Titanica, czas na miłość, I że cię nie opuszczę i pamiętnik.
   Chwilę się zastanawiałam co wybrać.
-Mam  ochotę na Titanica.
-To super- włączył film na laptopie. I zaczęliśmy oglądać. Oczywiście ja jak to ja popłakałam się. No cóż ten film jest taki smutny, zwłaszcza koniec... Ale kątem oka zobaczyłam że Harry też się trochę popłakał. Jest nie tylko ja płaczę na Titanicu. Co za ulga. Jednak to nie był koniec bo obejrzeliśmy jeszcze jeden film tylko że tytułu nie pamiętam. 
_____________________________________________________
Przepraszam że tak długo nie dodawałam ale siostra miała koleżanki na nocowaniu i cały czas miały laptopa, a drugiego miał mój brat. Ale jak był wolny to ja czytałam książki. Przeczytała 3 w ciągu czterech dni, a one miały po 300-400 stron, były tej samej autorki. Jakby ktoś chciał to ona nazywa się Katarzyna Berenik Miszczuk-Wilk, wilczyca, ja diablica, ja-anielica, ja potępiona(tych nie czytałam) i Druga szansa(czytałam wilka, wilczycę i drugą szansę). Polecam. PS to nie jest reklama.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ, PLISS.