Maddie's POV:
Obudziłam się wcześnie. Harry jeszcze spał, więc nie budząc go wstałam z łóżka. Za oknem był półmrok. Uwielbiam taką pogodę. Wzięłam MP3 i książkę. Zeszłam na dół nikogo nie było. Zrobiłam sobie kanapkę z almette nalałam sobie sok pomarańczowy do szklanki (z miąższem-mój ulubiony). Wzięłam książkę, MP3 schowałam do kieszeni moich spodenek (plus w tych spodenkach od pidżamy to, to że mają kieszenie) i wyszłam na taras. Chłodne powietrze muskało moją skórą wywołując przy tym dreszcze. Na mojej skórze pojawiła się gęsia skórka. Potarłam dłońmi zmarźniętą skórę, myśląc że chociaż na chwilę się ogrzeję. Deski pod wpływem mojego ciężaru skrzypiały. Chyba naprawdę muszę iść na tą dietę. Słońce jeszcze całkowicie nie zawisło na niebie. Zacznę czytać dopiero jak będzie już całkiem widoczne i dawało jakieś lepsze światło przy którym mogłabym poczytać. Usiadłam na pomoście , nogi bezwładnie mi zwisały z pomostu. Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam MP3. Leciała moja ulubiona piosenka Ellie Goulding-your song, a potem jak na zawołanie druga-Lights. Bardzo lubię tą piosenkarkę. Chciałabym pójść kiedyś na jej koncert, bo jeszcze nie miałam tego zaszczytu. Z powodu że nie miałam ochotu na słuchanie jakiś tanecznych hitów ustawiłam żeby ,, Your Song" leciało cały czas. Za każdym razem albo ją nuciłam albo śpiewałam ją ze słowami. Spojrzałam na taflę lodu która była poruszana od czasu do czasu przez wiatr. Zaczęłam rozmyślać, przede wszystkim o studiach muszę w końcu wybrać kierunek. Najintensywniej myślałam o medycynie, jeszcze jakbym była w gangu to chłopcy nie musieliby się włóczyć po lekarzach. ja bym ich opatrzyła. MP3 się zacięła więc postanowiłam już niczego nie słuchać. Popatrzyłam jeszcze na wschodzące słońce, jak będzie już całkowicie widoczne, dopiero wtedy wstanę i pójdę poszukać ofert studiów medycznych. Po 10 minutach bezcelowego patrzenia się w jezioro wstałam i weszłam do domu. Weszłam po cichutku na górę do mojego pokoju żeby nie obudzić Harry'ego. Położyłam książkę i MP3 na biurku i wzięłam laptopa.
Zeszłam na dół do kuchni, postawiłam laptopa na wysokim blacie i usiadłam na krześle. Zaczęłam przeszukiwać wszystkie oferty. Mam jeszcze na uwadze studia fotograficzne. Ostatecznie znalazłam studia medyczne niedaleko w centrum Londynu. Ewentualnie jak będę chciała to pójdę na jakiś staż do magazynu cykać fotki "gwiazdeczkom", zawsze jakaś kasa jest. Wyłączyłam laptopa i postanowiłam zrobić małą przechadzkę po domu. Zaczęłam od drzwi które były za gankiem. Nacisnęłam klamkę a moim oczom ukazał się basen. Poczułam zawrót głowy, oparłam się o ścianę żeby nie upaść. Nagle przed moimi oczami ukazał się obraz jak stałam z Harrym w kuchni i robiliśmy naleśniki. Wysypałam mu na jego loczki mąkę a potem on mi całą miskę proszku. Później skończyło się na tym że wylądował w basenie. Kolejny zawrót głowy i powrócenie do rzeczywistości. Bez względu na zaistniałą wizję(?) Nie wiem jak to nazwać, postanowiłam iść dalej. Na końcu hali z basenem zobaczyłam kolejne drzwi, ruszyłam w ich stronę. otworzyłam je. Zobaczyłam schody wijące się na górę. Zaczęłam niepewnie wchodzić po schodach, za każdym krokiem na następny schodek skrzypiało stare drewno. Nie przejmowałam się tym. Gdy doszłam na samą górę otworzyłam małe drzwiczki które zazwyczaj prowadzą na poddasze. otworzyłam je z trudem-ale się udało. W ścianie było gigantyczne okno które ukazywało panoramę Londynu. Ściany były białe. Wreszcie będę miała gdzie malować. Na tą myśl na twarzy pojawił zadziorny uśmieszek. Miałam dość oglądania domu, poza tym chciałabym kupić spray lub farbę do malowania. Przydało by się odświeżyć ten pokój (?). Gdy byłam już w kuchni poszłam do pokoju po pieniądze żeby kupić spray i oznajmić Harry'emu że idę na zakupy. Ubrałam się w to, zrobiłam lekki makijaż i uczesałam włosy w niedbałego koka. Teraz muszę obudzić Hazzę i mu powiedzieć że wychodzę. Podeszłam do niego i złożyłam całusa na jego policzku. Mruknął coś niezadowolony, ale nie otworzył oczy.
-Harry idę do sklepu, przyjdę za jakiś czas.
-Mhm-mruknął i jeszcze bardziej otulił się kołdrą. Wstałam wzięłam torebkę i wyszłam zamykając dom na klucz. Droga minęła mi dość spokojnie, gdy byłam na zakupach z Niall'em pokazał mi sklepy z rzeczami takimi jak farby itp. Na szczęście był już czynny. Weszłam i od razu skierowałam się do działu ze spray'ami. Było pusto prawie nikogo nie było, tylko albo ktoś z obsługi albo ranne ptaszki- zresztą jak ja. Wybrałam trzy puszki spray'u i puszkę garby- no i oczywiście pędzle. Skierowałam się do kasy. Zapłaciłam i wyszłam ze sklepu. Teraz było jasno. Świeże powietrze działało na mnie jak kilka kubków kawy. Zaciągnęłam się świeżym zapachem rosy i drzew. Prawie nikt tędy nie jeździ. Ruszyłam w stronę domu. Nagle potknęłam się o kamieńi upadłabym gdyby ktoś mnie nie złapał. Puszki ze spray'ami upadły. O mało co leżałabym tak jak one. Uff. Wstałam i spojrzałam na mojego "wybawcę". Przede mną stał chłpak trochę ode mnie wyższy, miał niebieski oczy. Wyglądał na 18-19 lat. Miał brązowe włosy. Na nogach miał bordowe rurki i białe vansy które się dobrze razem komponowały, jego bluza była cała czarna z białym nadrukiem ,, Bad Boy".
-Cześć, jestem Make.
-Cześć ja jestem Maddie. Dziękuję że mnie złapałeś-podziękowałam i zaczęłam się schylać by pozbierać produkty które upadły. Mike także się schylił i pomógł zbierać rzeczy do reklamówki.
-Będziesz malować grafiti na ławkach w parku?-zaśmiał się.
-Nie, w domu mam taki pokój gdzie chcę pomalować ściany spray'em, bardzo lubię to robić. W Mullingar robiłam tak u babci-no i po com mu mówiłam że mieszkałam w Mullingar? Tylko sobie pytań o przeszłość narobiłam. Od razu zaczął mnie wypytywać skąd jestem, co robię w Londynie i bla, bla, bla. kogo to obchodzi...
_____________________________________________
Piszę trochę chaotycznie, prawda? Ostatnio rzadziej dodaję rozdziały z przyczyn oczywistych m.in. mam mało czasu na napisanie rozdziału. Ciągle coś mnie odciąga, raz-nauka, dwa-nauka, trzy-spotkania. O czymś zapomniałam? A no tak...jeszcze nauka. A tak na serio siora blokuje mi laptopa i nie mam jak pisać. Wszystkie blogi które piszecie w komentarzach wiedzcie że ja je czytam.
CIĄGLE CZEKAM NA 3 KOMENTARZE...
-Cześć, jestem Make.
-Cześć ja jestem Maddie. Dziękuję że mnie złapałeś-podziękowałam i zaczęłam się schylać by pozbierać produkty które upadły. Mike także się schylił i pomógł zbierać rzeczy do reklamówki.
-Będziesz malować grafiti na ławkach w parku?-zaśmiał się.
-Nie, w domu mam taki pokój gdzie chcę pomalować ściany spray'em, bardzo lubię to robić. W Mullingar robiłam tak u babci-no i po com mu mówiłam że mieszkałam w Mullingar? Tylko sobie pytań o przeszłość narobiłam. Od razu zaczął mnie wypytywać skąd jestem, co robię w Londynie i bla, bla, bla. kogo to obchodzi...
_____________________________________________
Piszę trochę chaotycznie, prawda? Ostatnio rzadziej dodaję rozdziały z przyczyn oczywistych m.in. mam mało czasu na napisanie rozdziału. Ciągle coś mnie odciąga, raz-nauka, dwa-nauka, trzy-spotkania. O czymś zapomniałam? A no tak...jeszcze nauka. A tak na serio siora blokuje mi laptopa i nie mam jak pisać. Wszystkie blogi które piszecie w komentarzach wiedzcie że ja je czytam.
CIĄGLE CZEKAM NA 3 KOMENTARZE...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz