niedziela, 23 lutego 2014

rozdział 23

Drugi rozdział pisany na telefonie. Wrażenia opisujące w komentarzach.
______________________
,, Łączy cię coś z Harrym? Widziałam jak na niego patrzysz."
Tu mnie ma...
~~*~~
Nie wiedziałam co jej odpowiedzieć. Tak oficjalnie jeszcze ze sobą nie chodzimy. Wyznaliśmy sobie miłość. Więc w czym problem? No właśnie.
,, Nie wiem"
,, jak to? Nie rozumiem"
  Ja na jej punkcie też bym nie rozumiała. 
,, Wyznaliśmy sobie miłość. Ale to wszystko wydało się tak... chaotyczne. Napisał mi list w którym wyznał mi że mnie kocha. Tak mnie to wzruszyło że powiedziałam że też go kocham ale nie jestem pewna..."
,, w jakim sensie " nie jesteś pewna"? Albo się kocha albo nie."
   Gdyby to było takie proste.
,, ty nie znasz mojej historii. Ja miałam chłopaka, ale umarł. Nie będę się zagłębiała w szczegóły do tej pory boli mnie to gdy o tym mówię. Przeszłam straszną traumę po jego śmierci, bałam się przyszłości. Teraz boję się czy będę wystarczająco dobra dla Harrego. Co jeżeli..." Nie dane było mi dokończyć bo Pezz położyła mi palec na ustach żebym się zamknęła.
,, wyrzuć to sobie z głowy"
   Pokiwałam na znak akceptacji.  Zdjęła swój palec z moich ust.
,, Może chcesz pozwiedzać dom? Szczerze mówiąc to ja sama ledwo go ogarniam"
  Zaśmiała się, ale pokiwała głową. Wyszłyśmy z mojego pokoju i skierowałyśmy się do końca korytarza. Zajrzałyśmy do ostatnich drzwi na korytarzu ku mojemu zdziwieniu była to wielka hala a w niej fortepian. Pisnęłam ze szczęścia i podbiegłam do instrumentu. Przejechałam palcami po klawiaturze. Fortepian był nastrojony, co mnie bardzo zdziwiło. Spojrzałam jeszcze raz na klawiaturę. Przygotowałam się, położyłam dłonie na instrumencie i zaczęłam grać mój ulubiony utwór na fortepian. Dawno nie grałam. Perrie usiadła obok mnie na stołku przyglądając się moim zwinnym palcom. Przejścia nie były idealne ale też nie najgorsze. Po skończeniu grania utworu Pezz zaczęła klaskać.
,, Dziękuję" powiedziałam a moją twarz oblał rumieniec. ,, a ty coś umiesz?"
,, Nie tyle co ty"
,, przesadzasz, zagraj" rozkazałam.
,, Ale jedyne co umiem to prostą melodię która idzie tak..."  i zaczęła grać. Znam to. Można to zagrać na dwie ręce. A ze względu na to że znam akompaniament to dołączyłam się. Fajnie brzmi. Skończyłyśmy grać dumne z siebie. Dawno nie grałam. Tęskniłam za tym. Wyszłyśmy z pokoju z fortepianem i poszliśmy do pokoju na przeciwko. Co było w środku bardzo mnie zszokowało. W pokoju było...
__________________________
 Boże jestem niezadowolona z tego opowiadania zrobiłam to zbyt chaotycznie. Chciałabym zacząć pisać drugiego bloga konkretnie nie mam na niego pomysłu no ah he się postaram. O  raczej nie będzie na bloggerze, mówiłam wam wcześniej. Komentujcie, obserwujcie, czytajcie i co tam jeszcze chcecie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz