Rozdział 1
Obudziłam się o 9:00 mam jeszcze cztery godziny dopóki komisarz po mnie przyjedzie. Wstałam z łóżka które stoi w pokoju gościnnym, i skierowałam się do kuchni, w której zastałam moja koleżankę robiącą jajecznicę. Jest dość w dobrym nastroju, no tak przecież zakwalifikowałyśmy się do półfinałów w Londynie, przynajmniej będę miała jakieś zajęcie na parę tygodni. Usiadłam na krzesełku przy wysepce i przyglądałam się poczynaniom mojej przyjaciółki. Dziewczyna w pewnym momencie się odwróciła z patelnią w ręku, gdy mnie zobaczyła krzyknęła przestraszona. oczywiście ja zaczęłam się śmiać.
-Wystraszyłaś mnie- mówi szybko oddychając- nie zakradaj się tak jeszcze ktoś na zawał zejdzie w twoim towarzystwie.
Zaśmiałyśmy się.
-Przepraszam, myślałam że wiedziałaś że tu stoję.
-Dobra, dobra, a teraz weź talerz i jedz bo za chwilę jedziemy cię spakować.-powiedziała podając mi talerz z jedzeniem. Wzięłam go i poszłam do salonu na kanapę by zjeść. Jadłyśmy w ciszy, po zjedzeniu niewieilkiej ilości jedzenia poszłam do kuchni włożyć go do zmywarki, a po chwili przyszła do kuchni Berka i powtórzyła moją czynność.
-Ja idę na górę się odświeżyć i ubrać-powiedziałam idąc w stronę schodów prowadzących na górę.
-Ok. Ja zajmę łazienkę tutaj na dole.- odpowiedziała idąc w stronę łazienki.
Po umyciu się założyłam to. Zeszłam na dół i zobaczyłam Berkę ubraną tak.
-gotowa- zapytała mnie w końcu.
-tak, możemy jechać. Tylko się napiję.
Dziewczyna w odpowiedzi pokiwała głową twierdząco. Napiłam się i skierowałam się do przedsionka żeby założyć buty.
Spakowana czekam na komisarza z Berka stojąc przed moją klatką. wreszcie przyjechał.
-Dzień dobry- przywitał się z nami.
-dzień dobry-odpowiedziałyśmy jednocześnie.
-No to trzeba się szykować za 2 godziny ma pani samolot, a na lotnisko jedzie się dość dłuugo.
-ok. Tylko pożegnam się z moją przyjaciółką- oznajmiłam i odwróciłam się do Berki. Przytuliłam ją najmocniej jak tylko umiałam
-Do zobaczenia, niedługo przyjedziecie do Londynu na półfinał, i się zobaczymy- powiedział ścierając ręką łzę z policzka. Odkleiłyśmy się od siebie.
- Do zobaczenia.- powiedziała. A ja zaczęłam iść w stronę samochodu pana Smith'a. Wsiadłam do niego. Spojrzałam na Berkę, która się trochę rozkleiła, tak samo jak ja. pomachałam jej na dowiedzenia.
i ruszyliśmy.
WOW, ALE SUPER KCKCKCKC BARDZO LOVE IT, MASZ TALENT SKARBIE ; * POZDROWIENIA I DARMOWE MANIETKI KC ;)
OdpowiedzUsuńCzekam na II rozdział ;) /twoja hiena
OdpowiedzUsuńdziękuję hieno
OdpowiedzUsuńniebawem 2