włącz to
***12 dni później (czyli 30 czerwca)***
***12 dni później (czyli 30 czerwca)***
Znowu nerwy, czy kiedyś mi to minie? Już od początku dnia musi mi to niszczyć dzień? W mojej głowie rodzą się pytania takie jak: Co jeśli się spóźnię?, Co jeśli trener znalazł nową na moje miejsce? i jeszcze wiele innych pytań. Wstałam i uznałam że dzisiaj sobie odpuszczę bieganie z Harrym, ostatnio też zaczął biegać. Poszłam do łazienki, wzięłam ciepły prysznic i umyłam włosy moim ulubionym szamponem o zapachu arbuzowym. Wyszłam z kabiny owinęłam się ciepłym ręcznikiem, wysuszyłam włosy (są teraz jak grzywa lwa) i skierowałam się do garderoby. Po 5 minutach wybrałam to(ten środkowy zestaw). Zeszłam na dół, podeszłam do wysepki i wzięłam jabłko z miski i zaczęłam je jeść. Po chwili do kuchni zjawił się Niall, podszedł do mnie i usiadł obok mnie.
-Niall, chcesz herbaty?-zapytałam odwracając głowę w jego stronę.
-Tak-odpowiedział bez dłuższego namysły.
-To mi też zrób- powiedziałam i poszłam do salonu. Usłyszałam jego chichot i głośne westchnięcie. Jak ja lubię go irytować. Włączyłam telewizję i włączyłam poranne wiadomości. Było pokazane zdjęcie jakiejś dziewczyny. Usłyszałam głos prezenterki:
- Wczoraj rano w okolicach granic Londynu doszło do porwania dziewczyny w wieku 18 lat. Według światków porwania dziewczyna biegała po parku, sprawca jest poszukiwany od miesięcy.
Dalej nie słuchałam, wyłączyłam telewizor i poszłam do kuchni po moją herbatkę. Niall najwyraźniej mnie nie słyszał bo zaczął krzyczeć słodząc swoją herbatę:
-Maddie ile łyżek cukru?
-Niall, idioto, nie krzycz stoję zaraz obok ciebie- krzyknęłam zatykając prawe ucho. Przez debila chyba ogłuchłam na prawe ucho.
-Sorki nie zauważyłem cię- przeprosił.
-Zauważyłam to- wypowiedziałam te słowa przekręcając głowę w jego stronę- tak w ogóle to 2.
Pokręcił głową, wsypał cukier do kubka i podał mi go. Od rana jest jakiś taki przybity, jeżeli coś mu zrobiłam ta małpa (Emma) to ją zabiję gołymi rękami. Usiadłam przy stoliku i pociągnęłam łyk płynu. Ale ciepłe aż mnie ciarki przeszły. Zaczęłam się zastanawiać o informacji z telewizji ciekawe co to za dziewczyna? Ale raczej jej nie znam.
-Przychodzicie dzisiaj na mecz?-zapytałam po chwili ciszy.
-No oczywiście, przecież i tak mieliśmy się wybrać na ten mecz, ale jak dowiedzieliśmy się że ty grasz to wszystko było ustalone na bank.-oznajmił z wymuszonym uśmiechem.
-Niallerku coś się stało, że taki przybity jesteś?- wzięłąm kubek do rąk i upiłam kolejny łyk.
-Nic po prostu pokłóciłem się z Emmą i tyle?
-A o co?
-Widziałem jak flirtowała z kolesiem a potem jak się zapytałem co ona odwala ona powiedziała że spotkała przyjaciela z dzieciństwa i chciała z nim pogadać.
Aż zrobiło mi się nie dobrze jak o niej wspomina. Ale z niej małpa najpierw flirtuje z jakimś przypadkowym kolesiem a potem wmawia mu że to kolega z dzieciństwa.
-Przykro mi- powiedział odłożyłam kubek podeszłam do Niall'a i go przytuliłam. Wydaje się że teraz się rozluźnił. Tą piękną chwilę przerwał Louis który wparował do kuchni gwizdając jakąś piosenkę. Odkleiliśmy się od sibie, ja poszłam na swoje miejsce gdzie stoi moja herbata.
-Co tam?- zapytał jakby nigdy nic się nie stało Louis- Maddie masz nerwy?
-Nooo. Prawie całą noc nie zmrużyłam oka z nerwów.
-Nie masz się czym martwić jesteś wspaniała.-pocieszył mnie. Na moją twarz wdarł się nie proszony rumieniec.
-Oooo. dziękuję-podziękowałam. Wypiłam swoją herbatę i poszłam do swojego pokoju. Weszłam i podeszłam do mojej torebki. Wyjęłam z niej książkę którą kupiłam, jest dość gruba ale za to bardzo ciekawa. Wyjęłam z pokrowca okulary i wyszłam z pokoju. Skierowałam się w stronę tarasu, pogoda dziś dopisuje więc nie mam powodu by nie czytać na tarasie. Usiadłam na huśtawce i zaczęłam czytać.
Po godzinie czytania ktoś wszedł na taras, podszedł do mnie i usiadł obok mnie ale to było by trudne bo leżę więc jest mało miejsca żeby ktoś usiadł. odłożyłam książkę na swoją klatkę piersiową. Harry. Gdy na mnie spojrzał zdziwienie malowało się na jego twarzy. Jeszcze nikt nie widział mnie w okularach.
-Nosisz okulary?- zapytał po chwili. Skoro je mam na nosie to chyba tak.
-Jak widać-powiedziałam bez namiętnie.
-Spoko tylko pytałem.-powiedział to i podniósł ręce jako znak ze się poddaje.
-Przepraszam ale mam taki moment w książce że lepiej nie mówić.
-Spoko.-po tych słowach zniknął za szklanymi drzwiami do domu. Po chwili przyszedł z powrotem z książką. Usiadł obok mnie a raczej się położył tak że on miał swoje nogi obok mnie a moje koło niego. Jak dobrze że ta huśtawka jest taka szeroka by pomieścić nas dwojga.
Po czytaniu chyba z 3 lub 4 godziny skończyłam książkę ze łzami w oczach, to taka wzruszająca książka... Harry chyba też skończył swoją bo rzucił ją obok huśtawki. Spuściłam nogi na ziemię i wstałam, nie trwało to długo bo nogi się pode mną ugięły i prawie upadłam ale na szczęście się przytrzymałam huśtawki.
-Wszystko dobrze?- zapytał Harry ze zmartwieniem w głosie, spuścił nogi z huśtawki aj próbowałm powoli wstać i choćby usiąść na huśtawce.
-Tak, tylko nogi mi zdrętwiały- odpowiedziałam patrząc mu w oczy, pierwszy raz zobaczyłam jego zielone oczy od mojego przyjazdu. Jakoś nie miałam czasu, zawsze się mijaliśmy bez większego kontaktu wzrokowego. Utonęłam w jego oczach, a najwyraźniej on w moich. Czuję jak ciepły wiatr przeszedł po moim karku. Czuję się jakbym zaraz miała odlecieć. W pewnej chwili odwrócił wzrok jakby czegoś się bał. Momentalnie spadłam na ziemię. Podniosłam książkę i ponowiłam próbę wstania tym razem z pozytywnym wynikiem. Wyprostowałam się i podałam rękę Harry'emu. Podał mi swoją i już po chwili by leżał na ziemi ale ja go przytrzymałam z trudem ale przytrzymałam.
-Dzięki-wymamrotał i odszedł. Co mam o tym myśleć najpierw takie głębokie spojrzenie a teraz takie coś? Nigdy nie zrozumiem tego chłopaka. Mówi się trudno i płynie się dalej...
Spojrzałam na ziemię i zobaczyła książkę Hazzy, podniosłam ją i postanowiłam mu ją zanieść. Weszłam do domu w salonie go nie było, poszłam na górę do jego pokoju, zobaczyłam jak siedzi na łóżku i patrzy w sufit.
-Przyniosłam ci książkę- powiedziałam i położyłam ją na biurku. W podziękowaniu wymruczał ciche ,,dzięki". Wyszłam z jego pokoju poszłam do mojego pokoju. spojrzałam przez okno, słońce grzeje, normalnie nie lubię się opalać ale teraz tak jakoś naszła mnie ochota. Poszłam do garderoby i założyłam to bikini. Owinęłam się ręcznikiem, wzięłam mp3 i wyszłam na taras. rozłożyłam ręcznik na trawie i się na nim położyłam. Wybrałam tą piosenkę. Zamknęłam oczy i się wsłuchałam w piosenkę.
-Niall, chcesz herbaty?-zapytałam odwracając głowę w jego stronę.
-Tak-odpowiedział bez dłuższego namysły.
-To mi też zrób- powiedziałam i poszłam do salonu. Usłyszałam jego chichot i głośne westchnięcie. Jak ja lubię go irytować. Włączyłam telewizję i włączyłam poranne wiadomości. Było pokazane zdjęcie jakiejś dziewczyny. Usłyszałam głos prezenterki:
- Wczoraj rano w okolicach granic Londynu doszło do porwania dziewczyny w wieku 18 lat. Według światków porwania dziewczyna biegała po parku, sprawca jest poszukiwany od miesięcy.
Dalej nie słuchałam, wyłączyłam telewizor i poszłam do kuchni po moją herbatkę. Niall najwyraźniej mnie nie słyszał bo zaczął krzyczeć słodząc swoją herbatę:
-Maddie ile łyżek cukru?
-Niall, idioto, nie krzycz stoję zaraz obok ciebie- krzyknęłam zatykając prawe ucho. Przez debila chyba ogłuchłam na prawe ucho.
-Sorki nie zauważyłem cię- przeprosił.
-Zauważyłam to- wypowiedziałam te słowa przekręcając głowę w jego stronę- tak w ogóle to 2.
Pokręcił głową, wsypał cukier do kubka i podał mi go. Od rana jest jakiś taki przybity, jeżeli coś mu zrobiłam ta małpa (Emma) to ją zabiję gołymi rękami. Usiadłam przy stoliku i pociągnęłam łyk płynu. Ale ciepłe aż mnie ciarki przeszły. Zaczęłam się zastanawiać o informacji z telewizji ciekawe co to za dziewczyna? Ale raczej jej nie znam.
-Przychodzicie dzisiaj na mecz?-zapytałam po chwili ciszy.
-No oczywiście, przecież i tak mieliśmy się wybrać na ten mecz, ale jak dowiedzieliśmy się że ty grasz to wszystko było ustalone na bank.-oznajmił z wymuszonym uśmiechem.
-Niallerku coś się stało, że taki przybity jesteś?- wzięłąm kubek do rąk i upiłam kolejny łyk.
-Nic po prostu pokłóciłem się z Emmą i tyle?
-A o co?
-Widziałem jak flirtowała z kolesiem a potem jak się zapytałem co ona odwala ona powiedziała że spotkała przyjaciela z dzieciństwa i chciała z nim pogadać.
Aż zrobiło mi się nie dobrze jak o niej wspomina. Ale z niej małpa najpierw flirtuje z jakimś przypadkowym kolesiem a potem wmawia mu że to kolega z dzieciństwa.
-Przykro mi- powiedział odłożyłam kubek podeszłam do Niall'a i go przytuliłam. Wydaje się że teraz się rozluźnił. Tą piękną chwilę przerwał Louis który wparował do kuchni gwizdając jakąś piosenkę. Odkleiliśmy się od sibie, ja poszłam na swoje miejsce gdzie stoi moja herbata.
-Co tam?- zapytał jakby nigdy nic się nie stało Louis- Maddie masz nerwy?
-Nooo. Prawie całą noc nie zmrużyłam oka z nerwów.
-Nie masz się czym martwić jesteś wspaniała.-pocieszył mnie. Na moją twarz wdarł się nie proszony rumieniec.
-Oooo. dziękuję-podziękowałam. Wypiłam swoją herbatę i poszłam do swojego pokoju. Weszłam i podeszłam do mojej torebki. Wyjęłam z niej książkę którą kupiłam, jest dość gruba ale za to bardzo ciekawa. Wyjęłam z pokrowca okulary i wyszłam z pokoju. Skierowałam się w stronę tarasu, pogoda dziś dopisuje więc nie mam powodu by nie czytać na tarasie. Usiadłam na huśtawce i zaczęłam czytać.
Po godzinie czytania ktoś wszedł na taras, podszedł do mnie i usiadł obok mnie ale to było by trudne bo leżę więc jest mało miejsca żeby ktoś usiadł. odłożyłam książkę na swoją klatkę piersiową. Harry. Gdy na mnie spojrzał zdziwienie malowało się na jego twarzy. Jeszcze nikt nie widział mnie w okularach.
-Nosisz okulary?- zapytał po chwili. Skoro je mam na nosie to chyba tak.
-Jak widać-powiedziałam bez namiętnie.
-Spoko tylko pytałem.-powiedział to i podniósł ręce jako znak ze się poddaje.
-Przepraszam ale mam taki moment w książce że lepiej nie mówić.
-Spoko.-po tych słowach zniknął za szklanymi drzwiami do domu. Po chwili przyszedł z powrotem z książką. Usiadł obok mnie a raczej się położył tak że on miał swoje nogi obok mnie a moje koło niego. Jak dobrze że ta huśtawka jest taka szeroka by pomieścić nas dwojga.
Po czytaniu chyba z 3 lub 4 godziny skończyłam książkę ze łzami w oczach, to taka wzruszająca książka... Harry chyba też skończył swoją bo rzucił ją obok huśtawki. Spuściłam nogi na ziemię i wstałam, nie trwało to długo bo nogi się pode mną ugięły i prawie upadłam ale na szczęście się przytrzymałam huśtawki.
-Wszystko dobrze?- zapytał Harry ze zmartwieniem w głosie, spuścił nogi z huśtawki aj próbowałm powoli wstać i choćby usiąść na huśtawce.
-Tak, tylko nogi mi zdrętwiały- odpowiedziałam patrząc mu w oczy, pierwszy raz zobaczyłam jego zielone oczy od mojego przyjazdu. Jakoś nie miałam czasu, zawsze się mijaliśmy bez większego kontaktu wzrokowego. Utonęłam w jego oczach, a najwyraźniej on w moich. Czuję jak ciepły wiatr przeszedł po moim karku. Czuję się jakbym zaraz miała odlecieć. W pewnej chwili odwrócił wzrok jakby czegoś się bał. Momentalnie spadłam na ziemię. Podniosłam książkę i ponowiłam próbę wstania tym razem z pozytywnym wynikiem. Wyprostowałam się i podałam rękę Harry'emu. Podał mi swoją i już po chwili by leżał na ziemi ale ja go przytrzymałam z trudem ale przytrzymałam.
-Dzięki-wymamrotał i odszedł. Co mam o tym myśleć najpierw takie głębokie spojrzenie a teraz takie coś? Nigdy nie zrozumiem tego chłopaka. Mówi się trudno i płynie się dalej...
Spojrzałam na ziemię i zobaczyła książkę Hazzy, podniosłam ją i postanowiłam mu ją zanieść. Weszłam do domu w salonie go nie było, poszłam na górę do jego pokoju, zobaczyłam jak siedzi na łóżku i patrzy w sufit.
-Przyniosłam ci książkę- powiedziałam i położyłam ją na biurku. W podziękowaniu wymruczał ciche ,,dzięki". Wyszłam z jego pokoju poszłam do mojego pokoju. spojrzałam przez okno, słońce grzeje, normalnie nie lubię się opalać ale teraz tak jakoś naszła mnie ochota. Poszłam do garderoby i założyłam to bikini. Owinęłam się ręcznikiem, wzięłam mp3 i wyszłam na taras. rozłożyłam ręcznik na trawie i się na nim położyłam. Wybrałam tą piosenkę. Zamknęłam oczy i się wsłuchałam w piosenkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz