Rozdział 2
Lot minął mi dość spokojnie chociaż bardzo się bałam, nawet nie wiem jakim cudem usnęłam w locie. Wyszłam z samolotu i skierowałam się do kawiarni, bo Pan Smith powiedział że mój brat ma przyjechać po mnie o 18:00, a jest 17:45. Mam jeszcze 15 minut. Usiadłam przy stoliku i zamówiłam cappucino i ciasto marchewkowe, bardzo lubię marchewki i ciasto marchewkowe. Po 5 minutach przyszła kelnerka i dała mi moje zamówienie. Podziękowałam i zaczęłam jeść. Jeju nigdy nie jadłam tak dobrego ciasta marchewkowego (oczywiście od mojego, bo każdy się zachwyca moim), ale kawa też nie jest najgorsza.
Po zjedzeniu zapłaciłam i udałam się w stronę wyjścia, jest 17:58. Jeszcze dwie minuty. Postanowiłam usiąść na ławce przy wyjściu, otwierające się drzwi powodowały lekki powiew wiatru, mimo że niedługo lato to w Londynie nadal jest trochę chłodno.
18:00. Wstałam żeby się rozejrzeć i zobaczyłam chłopaka z moim imieniem na kartoniku. Podeszłam do niego.
-Cześć, Jestem Maddeline, ale dla przyjaciół Maddie.- powiedziałam.
-Cześć jetem Niall, przyjechałaś z Mullingar,tak?- zapytał niepewnie.
- Tak, przyjechałam tu do kuzyna, bo moja mama umarła- wytłumaczyłam.
- To dobrze się składa bo ja jestem Niall, więc chodź do domu, poznasz moich lokatorów-ciągnął- ale uważaj bo są strasznymi bałaganiarzami więc się nie przestrasz. Poznasz też moją dziewczynę Emmę.
- To ty masz dziewczynę?- zapytałam zdziwiona. On na to parsknął śmiechem.
-Uznam to za TAK-odpowiedziałam lekko zmieszana.
Jazda minęła dość szybko jak na korki. W pewnym momencie samochód zatrzymał się przed domem. Taa, dom przy tym to... to jak cela w więzieniu. Wysiedliśmy z samochodu, skierowałam się do bagażnika po walizki. Wyjęłam jedną a torbe założyłam na ramię. Zamknęłam bagażnik, a mój bagaż zniknął. Rozejrzałam się i zobaczyła Niall'a idącego do drzwi z moją walizką.
-Nie musiałeś brać mojej walizki-powiedziałam dobiegając do niego.
-Wiem, ale chciałem być miły, a dzisiaj wieczorem robimy ognisko zapoznawcze.
-Ale fajne, też takie robiłam z sąsiadami i przyjaciółmi.-oznajmiłam-kurczę, ale w co ja się ubiorę?-tym razem powiedziałam to cizej.
-załóż coś ładnego, może być sukienka bo Emma też będzie w sukience. Ale nie musisz.
-Ok. Dzięki.
Weszliśmy do domu i Niall zapytał się czy chcę coś zjeść, a ja odpowiedziałam że nie bo jadłam ciasto ,marchewkowe.
- No to widzę że Louis cię bardzo polubi-powiedział puszczając do mnie oczko.
-Dlaczego?
- Bo on uwielbia marchewki, paski, szelki i chodzić bez skarpet.-oznajmił i się uśmiechnął. Odwzajemniłam uśmiech.
-Ja też lubię większość z tych rzeczy.
-Który dzisiaj jest tak w ogóle?- zapytałam nagle.
-15 czerwca, a co?
-Bo 1 lipca mam półfinały mojej ligi-oznajmiłam. A on wytrzeszczył oczy.
- Moment. Ja chyba czegoś nie jarzę. To wasza liga KLPNwI(kobieca liga piłki nożnej w Irlandii. [wymyśliłam]) to twoja?
-Nooo.-odpowiedziałam a on jakby zobaczył jakiś cud.
-Ale my ją uwielbiamy, nigdy cię nie widziałem, na jakiej pozycji stoisz?-zapytał odwracając głowę w moją stronę.
-Stoję na ataku, trener uważa że jestem najlepsza z całej drużyny bo wydaję z siebie 110% i zazwyczaj wygrywamy, trenerzy niektórych dtużyn chcą żebym przeszła do ich drużyn, ale trener wie że nie odejdę chyba że by mnie uprowadzili i zmusili-zażartowałam.
-aaa, to już wszystko jasne.
-Hmm, podobno mamy jeszcze brata i tatę-powiedziałam.
- Noo tak, zapomniałem. Jest jeszcze starszy brat Greg i tata Bobbie. Ale ich zazwyczaj nie ma w domu. Oni nie mieszkają tutaj oni mieszkają gdzie indziej. Greg ma rodzinę, a tata ciągle w innych krajach, ale powiedzieli że postarają się przyjechać jutro cię poznać.-oznajmił. to by wyjaśniało czemu przyjechał po mnie Niall,a nie Greg lub "tata".
-Może cię oprowadzić, chciałabyś zobaczyć swój pokój, salon, ogród i inne pokoje?-zapytał z nadzieją w głosie.
-Ok, przy okazji się rozpakuje.
Ruszyliśmy.
- to jest nasz salon- powiedział,a moim oczom ukazał się salon.
-WOW-to jedyne słowo które udało mi się powiedzieć, na co on się zaśmiał
-dobra tu jest kuchnia- powiedział a ja zobaczyłam piękną kuchnię. Powtórzyłam swoją odpowiedź a on znowu się zaśmiał. Bez słowa idziemy na piętro, wchodzimy do siłowni, halę z basenem. Weszliśmy na korytarz. i widzę sześć drzwi. Na pierwszych jest napis ,,Louis" na przeciwko drzwi z napisem ,,Liam", następnych ,,Niall", na przeciwko z napisem ,,Zayn". Na następnych ,,Harry", a na przeciwko z napisem ,,Maddie". W pewnej chwili Niall się odzywa.
-Nie wiedzieliśmy jak ci urządzić pokój więc poprosiliśmy Emmę, mam nadzieję że ci się spodoba.
-Nie przejmuj się, wystarczy że będzie łóżko i okno- uspokoiłam go,a on jakby się rozluźnił. Otworzyła drzwi i zobaczyłam moją sypialnię.
-Jezu-powiedziałam zaskoczona.
-Nie podoba ci się wiedziałem-powiedział zawiedziony.
-Chyba oszalałeś-zaczęłam- nawet nie śmiałam marzyć o takim pokoju zwłaszcza z garderobą i własną łazienką-weszłam, i zaczęłam się rozglądać i opadłam na łóżko- ta Emma to chyba ma styl, tylko tą półkę na książki trzeba zapełnić.-powiedziałam wskazując na pustą półkę.
-Tak ma styl, lubisz czytać?-zapytał z dziwną miną tak jak WTF.
-Noo, mogliby mnie zamknąć w bibliotece z aparatem, farbami, płótnem lub pustymi ścianami-zażartowałam. już nic się nie odezwał. Oznajmiłam że idę po walizki, ale on się upierał żeby ją, wnieść, ostatecznie się zgodziłam. W pewnym momencie mnie olśniło.
-Czemu nie ma reszty współlokatorów?- zapytałam wchodząc na górę.
- Pojechali na zakupy po produkty na ognisko.
-A tak w ogóle, to o której jest ognisko?
- O 20:00 jakoś tak.
Mamy jeszcze półtorej godziny.
-to ja idę się rozpakować i się szykować.
-Mhm-mruknął prawie nie słyszalnie. Wpadłam do pokoju jak poparzona. Weszłam do łazienki i postanowiłam wziąć odprężającą kąpiel.
Po kąpieli weszłam do garderoby i zaczęłam szukać sukienki. Po 10 minutach myślenia wybrałam. Nagle ktoś zapukał, poprawiłam szlafrok i powiedziałam:
-proszę.
Do pokoju wszedł Nialler i zapytał się gdzie jestem, odpowiedziałam że w garderobie. Wszedł do garderoby, podszedł do mnie i przytulił. Lekko zmieszana odwzajemniłam uścisk.
-Czemu mnie przytulasz?-zapytała z dezorientacją w głosie.
-Bo nie zrobiłem tego wcześniej, gdy się poznaliśmy. Wiedz, że już traktuję cię jak siostrę.-oznajmił.
-ja ciebie też traktuję jak brata.
Gdy się odkleiliśmy od siebie Niall wyszedł. A ja poszłam do łazienki umalować się, zakręcić włosy na lokówkę i przebrać się.
Jestem gotowa. Sprawdziłam która godzina na moim wisiorku-zegarku, mam jeszcze 10 minut do 20:00. Lecz nagle usłyszałam krzyki z dołu.
-Maddie chodź na dół wszyscy są- rozpoznałam głos Nialla
-juuż-odkrzyknęłam. Zeszłam na dół ubrana w to. Zobaczyłam jakichś chłopaków. pierwszy od lewej był obcięty na jeża, ale mi to nie przeszkadza, następny miał grzywkę uniesioną do góry z białym pasemkiem, następny był mój braciszek, następny miał koszulkę w paski,czerwone spodnie i szelki w paski a ostatni miał burzę loków na głowie.
-Cześć jestem Maddie-przywitałam się.
-Cześć, ja jestem Liam.
-Jestem Zayn
-Niall'a znam-powiedziałam
-Hejka, ja jestem Lous, ale dla przyjaciół BooBear i Lou.
-Ja jestem Harry-przedstawił się. Nagle mój braciszek wtrącił:
-Maddie, ślicznie wyglądasz. Jak by co to Emma przyjedzie za pół godziny, bo ma sesję.
Na moją twarz wdarł się rumieniec.
-Dzięuję ty też świetnie wyglądasz... tak samo jak wszyscy.- uśmiechnęłam się ciepło-może chodźmy rozpalić ognisko.
-ok-odpowiedzieli chórem, oni tak zawsze? Przerażające.
Usiedliśmy dookoła ognska, kiedy mi do głowy wpadł pewien pomysł widziałam w pokoju Niall'a gitarę.
-poczekajcie chwilę, za moment przyjdę.-powiedziałam i udałam się do domu po gitarę, gdy nagle rozbrzmiał się dzwonek do drzwi, krzyknęłam że otworzę. Podeszłam do drzwi, przekręciłam klucz i je otworzyłam. W drzwiach stała dziewczyna ubrana tak. Gdy mnie zobaczyła mina jej zrzedła.
-Pewnie jesteś nową sprzątaczką chłopaków, ale żeby się tak ubierać do pracy? Powinni cię zwolnić-powiedziała to tak bez uczuciowo że mnie zemdliło.
-Emma jak myślę. Nie nie jestem żadną sprzątaczką, ani kucharką. Jestem siostrą Niall'a.
-aaa no to siema-powiedziała obojętnie.
-Są już na dworze czekają na ciebie-powiedziałam tak samo jak ona. Cicho mruknęła w odpowiedzi. Odeszła. Wreszcie. Jezu, myślałam że nigdy nie pójdzie, ale ona mnie irytuje szkoda że Niall jest tak w nią zapatrzony. Pewnie urzyła na niego eliksiru miłości, bo ja nigdy bym nie pokochała a tym bardziej lubiła taką żmiję jak ona. Żmija... żmija jest mnie jadowita niż ona. Więc jak postanowiłam już wcześniej poszłam po gitarę. Wzięłam ją i zeszłam na dół. Podeszłam do chłopaków, zobaczyłam jak Niall przytula Em, zrobiło mi się nie dobrze.
-Już jestem-powiedziała siadają pomiędzy Harrym a Louis'em.
-Grasz na gitarze?- zapytał zdziwiony Niall.
-Nooo.
-ciągle mnie zaskakujesz-odpowiedział z uśmiechem.
- Tylu rzeczy o mnie jeszcze nie wiesz.-odpowiedziałam- dobra ja zacznę kto będzie znać ten zacznie śpiewać ze mną.Ok?
-ok-odpowiedzieli chórem. ZNOWU. To przerażające! Zaczęłam grać pierwsze dźwięki tej piosenki i zaczynam śpiewać.(tutaj masz słowa do tej piosenki). Po chwili dołączył się Harry, potem Louis, Zayn, Niall, Liam i Emma. To były magiczne cztery minuty.
;* pięknie kochana, ale Maddie ma szczęście ma Niall'a brata i sypialnie piękną. I nie podobało mi sie ubranie Emmy / hiena oli
OdpowiedzUsuńTak w ogóle to 'niall nie ma siostry, tylko brata, no ale nie miała innego pomysłu
UsuńAle słit skarbie, masz talent ; * młałaa
Usuń