________________________________________________________
NIall's POV
Na łóżku leżała Emma a obok niej jakiś chłopak. Ciśnienie mi skoczyło. Zacisnąłem dłonie w pięści słysząc jak mi się przemieszczają kości. Wszedłem głębiej do sypialni i zatrzasnąłem drzwi z hukiem. Emma wstała cała przerażona. Dopiero gdy zorientowała się że to tylko ja spojrzała na siebie. Była naga, szybko sięgnęła po kołdrą, odkrywając chłopaka który już od niedawna nie spał. Przyglądał się nam uważnie. Chciałem ich zabić wzrokiem, najpierw tego chłoptasia. Wkurzał mnie-mało powiedziane zamordowałbym go gołymi rękoma.
-Co! To! Ma! Znaczyć?!-wrzasnąłem akcentując każde słowo. Na jej twarzy dostrzegłem zażenowanie.
-Miałam ci powiedzieć. Ale nie wiedziałam jak. Wybacz. O założyłeś garnitur.-zauważyła.
-Tak na naszą rocz... Nie zmieniaj tematu!-krzyknąłem. Wkurzony skierowałem się do drzwi żeby wyjść. Nie chcę jej znać.
-Gdzie idziesz?-zapytała idąc przez chwilę. Odwróciłem się w jej stronę.
-Do domu-odpowiedziałem od niechcenia. Tak naprawdę nie zamierzałem iść do domu tylko do hotelu. Muszę przemyśleć wszystko co się przed chwilą stało. Nie czekając na jej odpowiedź wyszedłem z domu trzaskając drzwiami. Wsiadłem do swojego samochodu zatrzaskując drzwiami. Oparłem ręce na kierownicy i przez chwilę rozmyślałem. Jak to ona nie wiedziała jak mi to powiedzieć? Mówi się normalnie, że albo to koniec związku, albo mówi się o co złego zrobiła i prosi o wybaczenie. Jaka w tym filozofia? Może mi się ułoży, z tą myślą pojechałem do hotelu.
Zayn's POV:
No to się rozchorowałem. Byłem na dwóch randkach z Perrie. Perrie jest wspaniała. Nawet nie marzyłem o takiej cudownej dziewczynie... Jeszcze nie chodzimy tak oficjalnie, lecz zakochałem się w niej po uszy. Kocham ją- mogłem spokojnie stwierdzić. ona raczej też mnie kocha, lecz pewności nie mam. Ona zajmuje każdą wolną myśl w mojej głowie. Na pewno się z niej zakochałem. Leżałem sobie na łóżku rozmyślając o Perrie, gdy nagle do pokoju weszła Maddie.
-Cześć-przywitała się. Miała trochę niewyraźną minę.
-Cześć-odwzajemniłem przywitanie- co cię do mnie sprowadza?-zapytałem po chwili.
-Louis mówił że masz o czymś ze mną porozmawiać-odpowiedziała bez trosko. Właśnie jak nią o to zapytać? Chwilę się zamyśliłem jak sprecyzować pytanie. już po chwili wiedziałem jak ją o to zapytać.
- W szpitalu poznałem taką jedną wspaniałą dziewczynę.
-To chyba dobrze.-odpowiedziała nie pewnie że coś źle zrozumiała.
-Właśnie. Mam pytanie...-zaciąłem się- Jak ja mam to zrobić.
Szczerze to za bardzo dobrego pytania to ja nie ułożyłem. Maddie po chwili namysłu odpowiedziała:
-Kochasz ją tak?-kiwnąłem potwierdzająco głową- mój były chłopak oznajmił mi miłość poprzez piosnkę i bukiet róż. Ale osobiście wolałam piosenkę.
-Dzięki Maddie jesteś wspaniała. Olśniłaś mnie. A tak w ogóle... nie wspominałaś nam nic o twoim byłym chłopaku. Jak miał na imię?
-Drake-mruknęła. Po jej wyrazie twarzy było można stwierdzić że nie jest jej łatwo o nim mówić. chyba ją musiał naprawdę zranić.
-Czemu nie jesteście razem?-palnąłem bez zastanowienia. Po jej policzku poleciała beztroska łza. Szybko ją starła, żebym nie zauważył. Lecz po chwili jakby nic się nie stało odpowiedziała:
-Umarł.
I w tym momencie się rozpłakała. Wstałem z łózka w ekspresowym tempie i do niej podszedłem. Przytuliłem ją.
-Przepraszam, nie wiedziałem.
-Nic nie szkodzi, nie wiedziałeś-uśmiechnęła się niemrawo.
-jak nie chcesz nie musisz już noc o nim mówić.
-Ale chcę, muszę to z siebie wyrzucić jak najszybciej.
Kiwnąłem głową, że rozumiem. Usiedliśmy na łóżku. Maddie usiadła po turecku na pościeli ja zaś wskoczyłem z powrotem pod kołdrę. Zaczęła opowiadać w jaki sposób się poznali i jak umarł. Po opowiedzianej historii po prostu ją przytuliłem. Odetchnęła w moich ramionach. chyba się uciszyła że w końcu komuś o mu powiedziała. Nie wiedziałem że tyle przeszła w życiu. Ja na jej miejscu już bym miał zrytą psychikę. Jak ona to wszystko przetrwała? W pewien sposób ją podziwiam.
Po tym jak Maddie wyszła z mojego pokoju i już miałem zasypiać gdy do mojego pokoju wparował Harry. Czy oni nie potrafią pukać?
-Czego?-zacząłem nieprzyjemnie, bo bądź co bądź miałem właśnie iść spać.
-Muszę ci o czymś powiedzieć.
-Co?-zapytałem podejrzliwie że znowu coś wykąbinował.
-Dobra nie wiem jak to powiedzieć, ale powiem prosto z mostu...-wziął głęboki wdech- chyba się zakochałem-odpowiedział na jednym oddechu.
-To chyba dobrze-zabrzmiałem jak Maddie niedawno- kto jest tą szczęściarą?
-Maddie-szepnął niesłyszalnie.
-Kto?
-Maddie-powtórzył trochę głośniej ale znowu go nie usłyszałem.
-Mów głośniej kto?
-Maddie!-prawie krzyknał. Zamarłem. Zakochał się w Maddie. Ciekawe czy ona też to czuje?
-Ona o tym nie wie. Jak ja mam to jej powiedzieć?-zapytał z nadzieją w głosie. On naprawdę się zakochał. O mój Boże.
-Był u mnie niedawno i powiedziała że jej były, który już nie żyje, wyznał jej miłość w piosence którą sam napisał i dał jej bukiet róż. Tylko ona nie lubi z kwiaciarni, woli polne róże.
-Da się załatwić-mruknął pod nosem- Dzięki. Jak się czujesz?
-Może być. A teraz możesz wyjść bo miałem iść właśnie spać-bardziej stwierdziłem niż zapytałem. Kiwnął głową i wyszedł. Wreszcie mogę iść spać.
Harry's POV:
Czyli powinienem napisać piosenkę i dać bukiet róż. Teraz to brzmi tak jakby od niechcenia, ale ja naprawdę ją kocham. Tylko nie wiem czy ona czuje to samo? Poszedłem do swojego mijając Maddie która szła na dół, obdarzyłem ją uśmiechem, który ona odwzajemniła. Wszedłem do pokoju i... zapaliłem światło. Usiadłem na łóżku i zacząłem pisać piosenkę.
____________________________________________________
Dziś byłam z koleżanką po plakat w kinie, na szczęście go dostałyśmy i miałyśmy wracać autobusem o 18:31. Wcześniej byłyśmy na lodach (wiem że zima, ale co YOLO), czekałyśmy na autobusem i gdy przyjechał, oddaliliśmy się jeszcze bardziej od centrum miasta, i dopiero jakieś 5 kilometrów od naszego osiedla zatrzymał się i powiedział: ,, Dalej nie jadę" Z Ewą(tak miała na imię koleżanka) całą drogę bluźniłyśmy, nigdy się tak nie nabluzgałyśmy. Było ciemno i w ogóle było jakoś tak mrocznie i ... zabawnie. Dotarłam do domu zmarźnięta. Na szczęście mam plakat!
Pozdrawiam czytelników mojego bloga.

Gdy skończyła się piosenka do której tańczyła, poprosiła żebym ją zdjęła ze stołu. Chłopcy zaczęli klaskać. Akurat leciała wolna piosenka opadłam zmęczona na krzesło. Lux tańczyła właśnie z Louisem, reszta stała przy ognisku i opiekała kolejną porcję kiełbasek. Tylko nie było z nimi Harry'ego. Nagle podszedł do mnie Harry i powiedział wyciągając rękę: