Pochyłą czcionką będę pisała myśli i wspomnienia.
____________________________________________________________
***Oczami Harry'ego***
____________________________________________________________
***Oczami Harry'ego***
Zdziwiłem się gdy Maddie powiedziała ,,Nas", już sobie kogoś znalazła? A może z tą Veronicą przyjedzie/ Za chwilę się dowiem. Oznajmiłem chłopakom że jadę po Maddie. Nie wspominałem im nic o ,,nich", nie chcę żeby się zamartwiali, albo wymyślali jakieś bajeczki. Wsiadając do samochodu uderzyłem się w głowę. Kurwa, ja to mam szczęście... Odpaliłem samochód i ruszyłem. Jazda minęła spokojnie, bez większych korków i utrudnień. Gdy podjechałem pod szpital zauważyłem Maddie z jakąś dziewczynką. Podjechałem do nich i otworzyłem okno.
-Cześć, podwieźć was?-zapytałem z cwanym uśmieszkiem.
-Nie poczekamy na taksówkę.-odpowiedziała z sarkazmem. Otworzyła drzwi od tyłu i wsiadła z dziewczynką. Gdy już siedziały spojrzałem w lusterko by je zobaczyć. Maddie uśmiechała się do niej i do mnie na zmiaanę.
-Harry, to jest Lux. Lux to jest Harry to z nim mieszkam i jeszcze z czwórką wariatów.
-Cześć Harry-powiedziała pieszczotliwie Lux. O Jezu ale ona fajna.
-Cześć Lux. Ile masz lat?-zapytałem wjeżdżając na ulicę.
-Nie całe cztery lata. A ty?
-19. Ale ciii to tajemnica-zaśmiałem się. Resztę drogi większą uwagę przykuwałem do dziewczyn niż do drogi. Jak dotarliśmy do domu wyszedłem pierwszy a zaraz po mnie dziewczyny. Weszliśy do domu, gdzie chłopaki rzucali się żelkami. Niall by na to nie pozwolił. znam go. Spojrzałem na Maddie, a ona otworzyła buzię z oburzeniem kierowała groźne spojrzenie w chłopaków.
-Chłopaki!! Czemu rzucacie się żelkami?!-próbowała przekrzyknąć wrzaski chłopaków. Ale na marne, Podeszła do mnie i powiedziała mi na ucho swój plan. Podeszła do Lux i jej powtórzyła.
***Oczami Niall'a***
Chłopaki krzyczeli i rzucali się przeterminowanymi żelkami które Maddie sobie kupiła i schowała. Ahh, moja krew. Nagle do pokoju weszła załzawiona dziewczynka. Płakała. Louis widząc ją podbiegł do niej i zapytał:
-Co się stało? Jak się tu dostałaś?
-Szukam mojej mamusi-zaczęła głośniej płakać.
-Ciii spokojnie-uspokajał ją.-Pomożemy ci szukać mamy.
Nagle do pokoju weszli roześmiani Harry i Maddie. Dziewczynka odbiegła od Louis'a i przytuliła się do nóg Maddie. Teraz już nie płakał a raczej się śmiała.
-Dobra robota Lux, jesteś wspaniałą aktorką-powiedziała do małej która się od niej odsunęła i przybiły sobie piątki. Harry też przybił im po piątce. O co tu chodzi?
-No wreszcie się uspokoili-powiedział spokojnie Harry.
-Co tu się dzieje?-zapytałem zdezorientowany.
-Przyjechaliśmy a wy rzucaliście się jedzeniem i nawet nie zwróciliście na nas uwagi.-odpowiedziała Maddie biorąc Dziewczynkę na ręce.-Tak właściwie to jest Lux. opiekuję się nią. To z nią rozmawiałam w szpitalu pamiętacie ją?
-Jak moglibyśmy jej nie pamiętać-odpowiedział z irytacją w głosie Louis. Ale to bardziej zabrzmiało na przekomarzanie się niż prawdziwa irytacja. Dziewczyny skierowały się do kuchni.
-Gdzie jest Zayn?-zapytał Harry.
-Chyba u siebie. Źle się czuł, chyba.-odpowiedziałem.
-aha.
***Oczami Maddie***
To nie był jeden z lepszych moich planów ale się uspokoili. Wyjęłam z lodówki wodę i nalałam do dwóch szklanek.
-Lux chcesz wodę z sokiem czy samą wodę?-zapytała zwracając się do Lux.
-Z sokiem.-odpowiedziała po krótkim namyśle. Czyli dwie z sokiem.
-Chcesz zrobić sobie piknik na dworze koło jeziora?-zapytałam.
-Tak-odpowiedział podekscytowana. Wyjęłam tacki i po łożyłam na nich szklanki z napojami. Zrobiłam jeszcze po kilka kanapek i wyjęłam ciasteczka.
-Harry. Możesz tu przyjść na chwilkę?!-krzyknęłam. Nie uzyskałam odpowiedzi bo Harry zjawił się błyskawicznie- Możesz pomóc Lux wyjść na taras i jej przez chwilę popilnować ja idę po koc.
-Ok. To chodź Lux. Wziął tackę i wyszli. Ja śmignęłam na górę po koc. Kurczę nie pamiętam gdzie mogę znaleźć koc. Znalazłam drzwi z moim imieniem, otworzyłam je i zobaczyłam piękny pokój. Nowe okno. Wzięłam koc w łóżka i zeszłam na dół. Przez drzwi na taras zobaczyłam bawiących się na trawie Harry'ego i Lux. Harry ją gonił a Lux uciekała. Weszłam na taras i rozłożyłam koc i jedzeni. Nagle wpadła na mnie Lux dysząc i starając się mówić:
-Ratuj przed Harrym.
Wstałam i zaczęłam biec z Lux za rękę uciekając przed Harrym. Kiedy Lux już za mną nie nadążała wzięłam ją na plecy i zaczęłam z nią uciekać. Odwróciłam się by sprawdzić gdzie jest Harry. Ups jest nie daleko. Lux cały czas się śmiała, ja też. Nagle poczułam że nie mam Lux na plechach odwróciłam się Lux leżała na ziemi obok Harry'ego cały czas się śmiali. Opadłam obok nich i też zaczęłam się śmiać. Jak się uspokoiliśmy wstałam pomogłam wstać reszcie i ruszyliśmy w stronę koca.
-Mogę się dołączyć?-zapytał Harry śmiesznie unosząc brwi. Zaczęłam udawać że się zastanawiam.
-Hmm. Ok.-uśmiechnął się-ale...-mina mu zrzedła- musisz zapytać Lux.
Lux mogę się dołączyć-Lux poszła w moje ślady i też udawała że się zastanawia.
-Hmm. Ok.
Zaśmialiśmy się. Przypomniało mi się jak byłam z moim chłopakiem na pikniku.
Wyszło wspaniale. Nigdy go nie zapomnę.
Gdy skończyła się piosenka do której tańczyła, poprosiła żebym ją zdjęła ze stołu. Chłopcy zaczęli klaskać. Akurat leciała wolna piosenka opadłam zmęczona na krzesło. Lux tańczyła właśnie z Louisem, reszta stała przy ognisku i opiekała kolejną porcję kiełbasek. Tylko nie było z nimi Harry'ego. Nagle podszedł do mnie Harry i powiedział wyciągając rękę:
-Hmm. Ok.-uśmiechnął się-ale...-mina mu zrzedła- musisz zapytać Lux.
Lux mogę się dołączyć-Lux poszła w moje ślady i też udawała że się zastanawia.
-Hmm. Ok.
Zaśmialiśmy się. Przypomniało mi się jak byłam z moim chłopakiem na pikniku.
-Maddie mam coś dla ciebie-oznajmił Drake i wręczył mi małe pudełeczko.
-Nie trzeba było, dziękuję-podziękowałam i pocałowałam go w policzek. Wzięłam pudełeczko i ostrożnie otworzyłam. W środku znajdował się wisiorek z sercem.
-Kocham Cię-powiedział. Do oczu napłynęły mi łzy.
-Ja Cibie też-po tych słowach pocałowaliśmy się. Chcąc zachować tą chwilę wyciągnęłam aparat z pokrowca i zrobiłam nam zdjęcie. Zachód słońca. Wstaliśmy i uwieczniłam nasz pocałunek zdjęciem.
Wszystkich kogo kochałam odeszli. Jakoś się już przyzwyczaiłam że to co dobre kiedyś odejdzie.To było nasze ostatnie zdjęcie razem. DO tej pory mam ten wisiorek. Tylko że zamiast zdjęcia Drake'a jest Niall'a. Za bardzo cierpię gdy na nie patrzę. Drake umarł w wypadku. Ja w tym czasie miałam trening. Jechał samochodem i pijany kierowca w niego wjechał. Umarł w szpitalu. Miał za duże obrażenia.
-To będziemy musiały podzielić się kanapkami-oznajmiła wyjmując kanapki z tacki.
-Damy radę.-odpowiedziałam. Policzyłam je. 4.
-Na razie po jednej-uprzedziłam rozdając kanapki.-Wszystkie są z czymś innym.
-Ja mam z serem-powiedziałam.
-Ja z szynką.-odpowiedziała Lux
-Ja mam z nutellą-odpowiedział Harry.
-Mogę Nutellę ja ci dam szynkę-zaproponowała Lux.
-Ok.
Wymienili się i zaczęliśmy jeść. Ja już byłam najedzona po pierwszej. Więc oddałam swoją Harry'emu. Tym razem Harry miał z sałatą i pomidorem, a Lux z serkiem almette. Nalałam wody do jeszcze jednego kubka dla Harry'ego. Po skończonym jedzeniu wpadli chłopaki na taras. Podeszli do nas, a ja zapytała Lux:
-Lux pamiętasz imiona chłopaków?
-Nie za baldzo.
-to jest Niall, mój brat-zaczęłam wskazując na chłopków po kolei. Potem był Louis i Liam. Nigdzie nie było Zayn'a.-Gdzie jest Zayn?
-Powinien być u siebie w pokoju. Źle się czuł-wytłumaczył Niall. Dobra niech się wykuruje. Jakby czegoś potrzebował to zadzwoni lub po prostu zejdzie na dół. Resztę wieczoru spędziliśmy naprawdę miło. W pewnej chwili gdy zachodziło słońce chłopaki wpadli na pomysł żeby rozpalić ognisko. Z Lux i Harry'm pojechaliśmy do sklepu po pianki, kiełbaski itp. Za daleko nie mieliśmy do sklepu więc poszliśmy na pieszo. Trzymaliśmy Lux za ręce i co jakiś czas podnosiliśmy ją. Mała cały czas się śmiała. Gdy weszliśmy do sklepu skierowaliśmy się do działu z mięsem. Wybrałam najlepszej jakości kiełbaski i wrzuciłam do koszyka.
-Maddie mogę iść do zabawek?-zapytała Lux.
-Dobrze. Ale się nie zgub.-ostrzegłam ją. Pokiwała głową i odeszła. Z Harrym poszliśmy w pobliże zabawek żeby mieć małą na oku, akurat obok pluszaków były słodycze. Sięgnęłam po pianki i włożyłam je do koszyka. Nagle Harry zbliżył swoją twarz do mojego ucha.
-Jak wrócimy i Lux pojedzie musimy cię o czymś poinformować a raczej zapytać.-wyszeptał tajemniczo.
-ok-odpowiedziałam niezręcznie. Poszliśmy po Lux i do kasy, bo wszystkie przekąski były wybrane. Nie przejmowałam się tym co chłopaki chcą mi powiedzieć. Bardziej skupiałam się na Harrym i przede wszystkim Lux. Wracając było już dość ciemno. Nagle poczułam wibracje w kieszeni spodni, wyjęłam telefon i odebrałam.
-Halo?
-Dobry wieczór. Tu mama Lux, czy Lux przeszkadza?-zdziwiło mnie jej pytanie, takie nie typowe pytanie.
-Nie ależ skąd. Za chwilę będziemy robić ognisko. Lux jest zachwycona i w ogóle nie sprawia kłopotu-odpowiedziałam.
-To dobrze. Czy mogłaby zostać u ciebie do 22:30 bo mam nocną zmianę?
-oczywiście nie ma problemu. A mam takie małe pytanie. Czy Lux jest na coś uczulona?
-Nie. Nie ma uczuleń.
-To dobrze. Dziękuję.
-do widzenia.
-Do widzenia.
Rozłączyłyśmy się. Opowiedziałam wszystko Lux że zostanie do późna. Dotarliśmy do domu i skierowaliśmy się do kuchni żeby pomóc w przygotowaniu jedzenia.
-Lux chcesz się przebrać?-zapytałam kucając twarzą do niej.
-Tak! Tylko że ja nie mam ubrań.-zmartwiła się.
- Nie przejmuj się coś ci wykombinuję-puściłam jej oczko i poszłam na górę, zostawiając Harry'ego samego w kuchni.
Kombinowałam z ubraniem dla Lux aż w końcu wybrałam dla niej już za małą sukienkę na mnie.
A ja ubrałam się w to (zamiast litów baleriny).
-Ślicznie wyglądasz-skomplementowała mnie Lux.
-Dziękuję. Ty też ślicznie wyglądasz-odpowiedziałam komplementem- gotowa?
-Tak.
Złapałam ją za rękę i zeszłyśmy na dół na taras. Gdy weszłyśmy przez szklane drzwi chłopaki zaczęli na nas patrzeć. Wszyscy w tym samym czasie powiedzieli 'WOW'. Zaśmiałyśmy się.
-Chłopcy-westchnęłam. Podeszliśmy do ławeczek które chłopcy zdążyli rozłożyć.
-No Lux, nie źle wyglądasz.-powiedział Louis siadając obok niej.
-Dziękuję. Ty też wyglądasz nie najgorzej-odpowiedziała udając obojętność.
-Dziękuję-odpowiedział "obrażony" Louis. Na co się zaśmiałam.
-No dobla. Dobrze wyglądasz-odpowiedziała Lux.
-Oh, dziękuję-odkrzyknął uradowany Louis i dał jej buziaka.
-Fujj.-powiedział Lux. Zaśmialiśmy się. Po chwili doszli do nas chłopaki. Wzięliśmy kiełbaski i nabiliśmy na patyki. Nam opiekali chłopcy. Świetnie się bawiliśmy, gdy było już ciemno Lux weszła na stół i zaczęła tańczyć. Trzymałam ją za ręce żeby nie spadła ale przy okazji tańczyłam.
Gdy skończyła się piosenka do której tańczyła, poprosiła żebym ją zdjęła ze stołu. Chłopcy zaczęli klaskać. Akurat leciała wolna piosenka opadłam zmęczona na krzesło. Lux tańczyła właśnie z Louisem, reszta stała przy ognisku i opiekała kolejną porcję kiełbasek. Tylko nie było z nimi Harry'ego. Nagle podszedł do mnie Harry i powiedział wyciągając rękę:
-Mogę prosić?
-Oczywiście-podałam mu swoją rękę i wstałam. Objął mnie rękami w talii a ja swoje położyłam mu na karku. Pogrążyliśmy się w muzyce. Oparłam głowę ramię Harry'ego i kiwaliśmy się w wolnym tempie piosenki. W jego towarzystwie czuję się wspaniale.
___________________________________________________
Postaram się jutro wstawić rozdział w którym będzie się dużo działo.
Czytasz=komentujesz.
Pozostaw po sobie znak że przeczytałeś
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz