środa, 1 stycznia 2014

Rozdział 6 część II
-Jak tam moja przyjaciółeczko? Coś nowego w Mullingar?-zapytałam siadając na swoim łóżku. Poklepałam miejsce obok siebie na materacu. Beronika podeszła, usiadła i zwróciła się w moją stronę.
-Trochę się pozmieniało od twojego wyjazdu. Trener mianował Carmen na kapitankę, jak na razie do póki ty nie wrócisz.- No tak. Jak my nienawidzimy tej całej Carmen. Ciągle czeka aż mnie wykopią, coś mi się stanie albo wyjadę. żeby ona tylko mogła zając moje miejsce kapitana- Nawet nie wiesz jak bardzo się za tobą stęskniłam. Nie miałyśmy czasu pogadać.
-Właśnie-potwierdziłam jej słowa.
- Może po meczu pójdziemy zwiedzać Londyn, poznam twojego brata i resztę twoich współlokatorów?-zapytała śmiesznie poruszając brwiami. Ona zawsze musi wykorzystać sytuację.
-Ale masz przecież chłopaka-zawiesiłam głos.
-Już nie- zaczęła- zerwałam z nim po tym jak przyłapałam go w łóżku z inną dziewczyną-w jej oczach nie było widać smutku lecz...radość?
-I nie jesteś smutno?-zapytałam z niedowierzaniem. Jak ona to znosi? Ja bym usiadła przed telewizorem, oglądała wyciskacze łez i jadła lody. No i oczywiście płakała całymi dniami i nocami.
-Teraz dopiero przekonałam się że przy nim nie mogłam czuć się sobą, nie mogłam się wyszaleć. Wyglądałam jak pies na smyczy przy nim.
   No nie powiem tak wyglądała. Ja to bym się nie wiązała z takim dupkiem jak on.
-Dobrze zrobiłaś- powiedział i ją przytuliłam. Spojrzałam na zegarek. Szybko odskoczyłam od Berki.
-Szybko bo się spóźnimy. Jest 10:03- oznajmiłam i wskoczyłam do garderoby jak poparzona.Wzięłam torbę, wróciłam do pokoju w którym zastałam stojącą przyjaciół kę. Powiedział żeby się pospieszyła bo trochę się tam jedzie. Zeszłyśmy na dół do salonu dzie siedzieli wszyscy gotowi do wyjścia.
-Chodźmy bo się spóźnimy na rozgrzewkę-pospieszyłam wszystkich. Wszyscy wstali z kanapy i poszli w stronę korytarza. Wszyscy się ubraliśmy i wyszliśmy w pośpiechu. Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy.
   Rozgrzewka. Wpadłyśmy na boisko przebrane i podeszłyśmy do trenera.
-Dzień dobry trenerze- przywitałam się. Trener wyprostował się spojrzał na mnie nie dowierzając.
-O Janina jesteś-zawsze tak na mnie mówił, mnie to strasznie wkurzało ale już się przyzwyczaiłam.-Myślałem że już nie grasz.
-Trenerze, ja bym tak nie postąpiła nigdy, ja tu mieszkam po śmierci mojej mamy, nie miałam jak jeździć do Mullingar.-wytłumaczyłam. Trener lekko się uśmiechnął.
-Dzisiaj ty poprowadzisz rozgrzewkę-powiedział i wskazał na mnie palcem, potaknęłam głową- Mam chyba dobre wiadomości dla ciebie. W Mullingar zajęła miejsce młodsza drużyna, a nasza przechodzi tutaj, większość dziewczyn nie będzie mogła się przeprowadzić więc będziemy musieli zrobić eliminacje. Chciałbym żebyś była ze mną w jury, jeżeli nie masz nic przeciwko?-zapytał spoglądając na mnie nie pewnie. Jezu nigdy nie miałam takiej wspaniałej propozycji. Jak mogłabym odmówić?
-Oczywiście że nic nie mam przeciwko- upewniłam trenera.
-To wspaniale, teraz idź i poprowadź rozgrzewkę- oznajmił wskazał głową na dziewczyny. Podbiegłam do nich i się przywitałam. Wszystkie były uradowane że mnie widzą, oprócz Carmen. Stała z założonymi rękami na piersiach.
-Kogo tu wiatr przywiał?-"przywitała" się Carmen. Jej pewność siebie powoduje że mi nie dobrze.
-Hmm., niech pomyślę... Twój smród?
-Zabawna jesteś.
-Dziękuję...- powiedziałam i skierowałam się do wszystkich dziewczyn- dziewczyny trener wyznaczył że mam poprowadzić rozgrzewkę więc do roboty!!
     Początek meczu, jestem 'rozgrywająca'.Ostatni raz spojrzałam na widownię, zobaczyłam wszystkich krzyczących coś dopingującego, zobaczyłam też Harry'ego który trzymał kciuki do góry.
kciuk do góry
Ale on motywujący-czujecie sarkazm? przewróciłam oczami. Odwróciłam głowę, spojrzałam na piłkę. Podszedł sędzia. Usłyszałam gwizdek, podałam piłkę do Berki i gra się zaczęła/
W połowie sfaulowała mnie dziewczyna z przeciwnej drużyny. Kopnęła mnie w piszczel. Położyłam się na trawie, przykryłam dłońmi oczy i cierpiałam. Po chwili poczułam czyjeś nogi na moim piszczelu. Syknęłam z bólu. Podniosłam głowę i zobaczyłam opiekę medyczną a za nim...Harry'ego?
-Harry co ty tu robisz?-zapytał unosząc się na łokciach.
-Przyszedłem cię dopingować- oznajmił kucając obok mnie.
-Dziękuję- powiedziałam , nie czas na pytania. Spojrzałam w jego zielone oczy.
-Dasz radę grać, czy chcesz usiąść?-wtrącił lekarz.
-Dam radę- odpowiedziałam pewnie. Harry pomógł mi wstać i poszłam grać dalej. Poboli i przestanie.
---------------------------------------
Tak jak mówiłam rozdziały będą się pojawiały rzadziej i będą krótsze. jak wam się żyje w nowym roku? Gdzie byliście? Z kim i co robiliście? Odpowiedzi podawajcie w komentarzach. A tutaj tak na pożegnanie kilka zabawnych zdjęć:
One Direction o Polsce...


Do zobaczenia. Rozdziały będą się pojawiały jakoś tak w piątki, poniedziałki, soboty i niedziele. Będę się starał pisać dość regularnie i często. W następnych rozdziałach będzie się dzieło...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz