***Oczami Zayn'a***
Wychodziłem z chłopakami ze szpitala gdy wpadłem na pewną dziewczynę. Wyglądała jak dziewczyna z moich marzeń, zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Dziewczyna lekko odskoczyła ale gdy mnie zobaczyła też oniemiała.
-Cześć-zacząłem onieśmielony jej urokiem.
-Cześć-odwzajemniła niepewnie.
-Przepraszam-powiedzieliśmy w tym samym czasie, na co się zaśmialiśmy. To takie urocze kiedy się śmieje. Wymieniliśmy się numerami i umówiliśmy się na kawę jutro o 15:00. Chyba będę musiał podpytać się Maddie jak postępować w obecności pięknej dziewczyny. Gdy dogoniłem chłopaków od razu zaczęli mi gratulować takiej piękności. To co do niej poczułem w tamtym momencie... nie potrafię opisać tego słowami. Teraz mam pewność że się zakochałem. To wspaniałe uczucie.
*** Oczami Maddie***
Jak chłopaki pojechali pogadałam jeszcze chwilę z Lux i musiałam iść na swoje łóżko bo zabierali ją na badania. Poczułam owładniającą senność, bez zastanowienia się postanowiłam pójść spać.
Tym razem nic mi się nie śniło, na moje nie szczęście obudziłam się w nocy. Rozejrzałam się dookoła i zauważyłam że Lux się wierci, wydaje z siebie pojękiwania przerywane szlochem. Bez zastanowienia wyszłam z łóżka i podbiegłam do jej łóżka. Złapałam ją za ramiona i próbowałam ją obudzić jednak moje działania były na marne bo się nie budziła. Przytuliłam ją i wydawała się że już się uspokoiła. Odsunęłam ją od siebie i opuściłam na łóżko. Już nie spała. Wpatrywałą się we mnie swoimi pięknymi oczami.
-co ci się śniło?-zapytałam. Lekko się zawiesiła ale po chwili odpowiedziała:
-Nic tylko koszmar...
Przytuliłam ją, ona nie pewnie odwzajemniła mój uścisk.
-Jesteś jak moja młodsza siostra której nigdy nie miałam. Jeszcze jesteś taka słodziutka jak cukiereczek.
-Ty też jesteś słodziutka.-powiedziała swoim słodkim głosikiem. Obie się zaśmiałyśmy.
-Teraz zaśniesz?-zapytałam po chwili.
-Nie. Musisz poczekać aż zasnę.-odpowiedziała stanowczo jak na swój wiek. Cały czas mnie zadziwia. Usiadłam koło niej na łóżku, objęłam ją ramieniem a ona się we mnie wtuliła. Ja też zasnęłam.
***Oczami Perrie***
Ten chłopak na którego wpadłam przed szpitalem cały czas jest w mojej głowie. Chyba się nie... Nie nie zakochałam się. Nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia. Najpierw muszę go poznać, porozmawiać, poznać jego zainteresowania i hobby. A on oczywiście moje. Ale nadal nie mogę go wyrzucić z mojej głowy. On zajmuje każdą moją wolną myśl.Z moich zamyśleń wyrwał mnie mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. Zayn. O mój Boże, o Mój Boże on do mnie zadzwonił. Spokojnie Perrie, pamiętaj o oddychaniu. Wdech i wdech. Wdech i wydech. Wreszcie się odważyłam i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Halo?-odebrałam. Dobra twoja Perrie, najtrudniejsza część za tobą, podpowiada mi mózg. Wal się mózgu.
-Halo? Perrie? To ty?-zapytał zdezorientowany.
-Tak to ja.
-Oh już myślałem że dodzwoniłem się do kogoś innego.-w słuchawce usłyszałam czyjś krzyk:
-Zayn. Gdzie są ciastka dla Maddie?
-Nie wiem. poszukaj w szafce!-odkrzyknął Zayn.
-Dobra myśl. Dzięki.
Zaśmiałam się. Boże ale on ma przyjaciół.
-Przepraszam za niego. To mój przyjaciel Niall. Jego siostra jest w szpitalu i chce ją rozpieszczać.
-Aha. To wszystko wyjaśnia. A tak w ogóle po co dzwoniłeś?
-Przepraszam mieliśmy się jutro spotkać, ale mi nie pasuje. Przepraszam ale musimy załatwić coś z Maddie a to kwestia życia i śmierci. Przepraszam ale nie mogę.
-Spokojnie. Mi też jutro tak sobie pasowało, ale nie miałam okazji zadzwonić....
-aha to fajnie. To może w sobototę?
-Ok. W razie czego się zdzwonimy. Dobra ja muszę kończyć to papa.
-Papa.
Rozłączyliśmy się. Rzuciłam telefon na łóżko i zaraz obok niego się położyłam. Krzyknęłam w pościel. Czasami tak mam.
K.C Maddie <3 Nareszcie epoka Perrie nastała. :* / Perrie
OdpowiedzUsuń